redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Aecht Altbayerischer Schmalzler Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.8 (43)
72867   0   2   0   0   26

Recenzje użytkowników

43 reviews

 
(38)
 
(4)
 
(1)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.8
 
4.8  (43)
 
4.8  (43)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
43 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4 5 6 7 8 9  
Sortowanie 
 
Ocena ogólna 
 
3.8
Ocena smaku 
 
3.5
Ocena opakowania 
 
5.0

Pierwszy schmalzler

Pierwszy schmalzler i odczucia pozytywne, choć spodziewałem się bardziej tłustej i wilgotniejszej tabaki. Czyści mocno nos po chwili.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
opakowanie
Minusy Tabaki
czyści nos po chwili
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Styczeń 07, 2015)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Esencja schmalzlera

Istnieją na świecie rzeczy, których nie powinno się brać do ręki w zbyt młodym wieku. Żeby w ogóle być zdolnym do ich poznania, docenienia (a czasem zrozumienia) trzeba osiągnąć pewnego rodzaju dojrzałość, wyrobić smak i obycie w danej dziedzinie. Dziwnym trafem tak się składa, że są to często rzeczy stare; czy to będą sery, whisky, wino czy muzyka. Tego typu tabaką jest Starobawarski Schmalzler. Tak jak pierwszą whisky nie powinna być szkocka, mocno torfowa single malt, tak też na pierwszą tabakę, a nawet na pierwszego schmalzlera, nie nadaje się Aecht Altbayerischer. To przekonanie wywodzę z własnego doświadczenia oraz opierając się na lekturze czterdziestu poprzednich recenzji. Swoją pierwszą tabakierkę Starobawarskiego, kupioną na początku mojej przygody z tabaką, zużywałem bez szczególnego entuzjazmu przez kilka miesięcy. Dzisiaj, kiedy nabrałem doświadczenia w tabacznictwie, dziesięć gramów kończy się zdecydowanie zbyt szybko, a Aecht Altbayerischer na stałe zagościł w moim tabacznym menu. Co było przyczyną tej przemiany? Dlaczego Starobawarski nie jest schmalzlerem dla początkujących?

Na początek tabakierka, standardowa dla Bernarda, a jednak elegancka i niepowtarzalna. Żadnych nalepek, tylko czarny, przypominający wypolerowany heban, plastik i złoty gotyk nazwy. Nie ma objaśnień, ostrzeżeń, przyciągających wzrok obrazków z owocami itp. Znawca wie z czym będzie miał do czynienia, a uświadamianie go byłoby zniewagą. Brunatnoczarny, gruboziarnisty i tłusty tytoń nie jest dla niego ani zaskoczeniem, ani utrudnieniem. Słodko-dymny, tytoniowy aromat może onieśmielić początkującego; dla doświadczonego tabacznika będzie to zachęta, przygrywka werbli przed bitwą. Aromat jest wspaniały. Czasami napawam się samym tylko zapachem z tabakierki antycypując chwilę gdy już tabaka znajdzie się w nosie.

Jak stary wiarus nie boi się huku ognia i smrodu prochu, tak zawołany tabacznik nie zraża się mocą nikotyny i dymnego aromatu uderzających natychmiast po zażyciu. Starobawarski potrafi uszczypnąć w nos i zakręcić w głowie. Po nagłym szturmie rozpoczyna się regularna i mozolna bitwa, kolejne oddziały wkraczają mieszając się na polu walki. Aecht Altbayerischer rozwija bukiet powoli, stopniowo uwalniając poszczególne nuty zapachowe. Pierwszy jest dominujący w kompozycji smak spalenizny, przypominający kawę lub portera. Po dłuższej chwili wyczuwalny jest, drugi co do intensywności, posmak suszonych owoców - śliwki i gruszki. Kojarzy mi się on z wigilijnym kompotem i nadaje tej tabace wyjątkowości, nawet w obrębie własnego gatunku. Gdzieś w tym wszystkim jest też nuta dymna, karmelowa i alkoholowa. Każde z tych określeń wydaje mi się niewystarczające, nie oddaje w pełni smaku Starobawarskiego schmalzlera, jedynie go przybliża.

Próbując jak najlepiej ująć w słowa wrażenia płynące z zażywania tego schmalzlera, przyszło mi na myśl wino Tokaj. To nie smak tego wina kojarzy mi się z Aecht Altbayerischer ale jego niepowtarzalność. Dawno już nazwane "Królem Win", dzięki specyficznemu procesowi produkcji, Tokaj aszú ma smak, którego nie można porównać z żadnym innym winem. Do dobrej jakości wina dodawana jest pewna ilość wysuszonych pleśnią winogron. Natomiast do powstania Tokaja eszencii wykorzystuje się wyłącznie przejrzałe, podsuszone owoce. Fermentuje ono powoli i jeszcze wolniej dojrzewa; bardzo słodkie, stężone o intensywnym smaku. Czym wśród win jest Tokaj aszú, tym wśród tabak schmalzlery, a wśród nich odpowiednik Tokaja eszencii - Aecht Altbayerischer Schmalzler. W Starobawarskim jest w moim przekonaniu esencja schmalzlera; zagęszczona i skondensowana. Dlatego właśnie dla niewprawionego nosa może być niedostępna, nieciekawa, a nawet odpychająca. Nie twierdzę, że jest to tabaka dla smakoszy, o wyrafinowanym guście, bo to wskazywałoby na snobizm, a snobizm jest rodzajem kłamstwa. Jest to przede wszystkim schmalzler dla ludzi ciekawych i odważnych, a więc szukających prawdy, tabaki pełniejszej i doznań czystszych. Tabacznik posiadający te cechy, a bez większego doświadczenia, będzie potrafił przełamać potencjalny początkowy opór i dotrze do prawdy.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ tabakierka
+ intensywny i złożony aromat
+ niepowtarzalna
Minusy Tabaki
- tabaka raczej dla doświadczonych
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Bawarski Grubasek

Piękny dziś dzień, ciepłe wiosenne słońce natchnęło mnie do napisania recenzji na temat tej wspaniałej tabaki jaką jest Aecht Altbayerischer Schmalzler.

Pierwszy produkt Bernarda z jakim przyszło mi obcować a także pierwszy „Tłuscioch” i strzał w dziesiątkę, od pierwszego zażycia zagrał w moich nozdrzach taką melodię, że prawie poczułem klimat Bawarii. Obok Amostrinhii jest dla mnie topową tabaką tego producenta.

Wspaniałe czarne puzderko okraszone gotyckimi złotymi napisami, kryje w sobie klejnot, jakim jest niesamowita receptura, idealnie dobrany tytoń oraz surowy jego aromat, łączący się gdzieś ze słodyczą w tle. Mimo że nie ma w sobie ani krzty mentolu, doskonale oczyszcza nasz nos ale o tym później.

Przesuwam suwak i czuję się jakbym otworzył księgę magicznej mocy, odchylając dopiero oprawioną wspaniałą i drogą skórą okładkę, wiedząc że dalsze rozdziały będą odkrywały przede mną kolejne arkana magii. Unosi się zapach wędzonki, tytoniu oraz słodyczy, jakby czekolady, lub kakao, jakże wspaniały to moment, to wszystko skłania mnie żeby usypać ją na dłoni. Brązowy, grubo zmielony i wilgotny proszek układa się w kopczyki, trzeba troszkę sprawnie operować tabakierką, żeby nie usypać zbyt dużo, gdyż tabaka za sprawą tytoniu jest dość mocna i potrafi nieźle zawrócić w głowie, ale nie tak jak sprawia to mentol. Drugą rzeczą przy usypywaniu kopczyków jest to, że tabaka lubi wylatywać w formie zbitych kulek i staczać się z dłoni, rozbijając się gdzieś poza nią, jakaż to starta w przypadku tak niesamowitej tabaki.

Jeszcze chwile delektuje się jej aromatem unoszącym z kopczyków na dłoni a potem? Pozostaje mi tylko jej zażycie. W pierwszej chwili czuje szczypanie, nie pieczenie a szczypanie, to pewnie ten niesamowity tytoń a po chwili czuję już aromatyczną melodie wygrywaną przez Bernarda. Słodycz wlewa mi się wraz z wędzonką, inną niż w Amostrinhii lecz równie dobrą, wyraźną i współgrającą z czymś słodkim, jakby czekolady, kakao lub być może kawy. Idzie też wyczuć podobieństwo do Brasil Doppel-Fermentiert czy Brasil Feinst, ale jak dla mnie Aecht jest lepszy, może dlatego że bardziej surowy niż dwie pozostałe.

Dlaczego lubię tą tabakę? Otóż muszę się znowu odnieść do wspomnień z dzieciństwa, kiedy to bardzo lubiłem (i do dziś lubię) zapach fajkowego tytoniu, kiedy był nabijany do fajki i kiedy już ulatniał się w formie dymu. Aecht Albayerischer przywołuje te wspomnienia i to właśnie jest w nim dla mnie magią.

Podsumowując tabaka inna niż wszystkie, może niezbyt dobra na początek przygody ze Schmalzlerami, ale ja właśnie tak ją zacząłem i chce kontynuować. Powrócę jeszcze do działania na mój nos, które jest wielką zaletą, pomimo braku mentolu czy eukaliptusa doskonale oczyszcza nasz "kinol", powoduje mocne działanie śluzówki co sprawia że staję się wilgotna i trzeba użyć chusteczki, chociaż szkoda pozbywać się tego pierwszego uderzenia aromatu, który i tak długo utrzymuję się i sprawia przyjemne doznania. Wygodna i stylowa tabakierka zachęca do zakupu. W mojej ocenie tabaka plasuje się na wysokiej pozycji.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
Bardzo dobrej jakości tytoń.
Świetne zestawienie aromatów.
Długotrwałe działanie.
Stylowa tabakierka.
Minusy Tabaki
Brak
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
4.6
Ocena smaku 
 
4.5
Ocena opakowania 
 
5.0

Mocna rzecz

Dla osób lubiących lekkie "owocówki" spotkanie z tym Schmalzerem to jak spotkanie z Mikiem Tysonem - mocny cios w łeb. Masz poczucie, że urywa nos. I tu koniec z bokserskimi porównaniami. Bo chwilę potem jest jak w niebie - smak i aromat są nagrodą za przeczekania pierwszych setnych sekundy po niuchu.

Smak tej tabaki najbardziej mi przypomina kompot z suszonych owoców, podawany u mnie w domu na Wigilię. Zapach wędzonych owoców, długo utrzymujący się wytrawny smak. Można polubić smak tego Schmalzera lub nie, ale koniecznie trzeba go spróbować!

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- smak i zapach
- opakowanie
Minusy Tabaki
- jeszcze nie znalazłem (a szukam)
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Aecht Altbayerischer Schmalzler

Postanowiłem napisać tę recenzję, ponieważ czuję lekki niesmak po moim video w którym wypowiadałem się na temat tej tabaki. Chciałem by filmik był krótszy, ponieważ odnoszę wrażenie, że ludziom nie uśmiecha się oglądać kolesia, który bełkocze przez 20 minut. No i owszem recenzja jest krótsza, ale potraktowałem w niej Aechta zbyt ogólnikowo. Z tego powodu mam niemałe wyrzuty sumienia, bo ta tabaka to cudo i niewątpliwie zasługuje na więcej uwagi. Czas więc na odkupienie !

Istne dzieło sztuki i czarna magia ! Inaczej nie jestem w stanie określić klimatu towarzyszącego tej tabace. Biorąc Aechta w dłoń mam wrażenie, że cofam się w czasie, przenosząc się do osiemnastowiecznego miasta !

„Jest deszczowa noc, a ja przechadzam się właśnie po jego ciemnych ulicach szukając karczmy, w której mógłbym na chwilę przysiąść i uraczyć się ulubioną używką. Po kilkudziesięciu minutach ląduję w miejscu pełnym grubiańskich i zachłannie wlewających w siebie grzane piwo mężczyzn.
Siadam więc przy stole i z kieszeni wyjmuję małe, czarne pudełeczko.”

Tabakiera jaka jest każdy widzi. Proste czarne plastikowe opakowanie, ale za to jakie piękne ! Złoty nadruk w gotyckim stylu, oraz okrągłe logo Bernarda (wizerunek bawarskiego tabacznika z flaszą schmalzlera w prawej dłoni) idealnie współgra z kolorem i obłym kształtem tabakiery, a wszystko to zwieńczone magiczną kropką nad „i” w słowie altbayerischer ! Cud, miód i orzechy !

„Następnie otwieram i powoli przybliżam do nosa, tworząc delikatnymi i płynnymi ruchami wir powietrza, który ląduje w nim razem z cudownym zapachem zmielonego tytoniu…”

Uchylmy zatem rąbka (zasuwkę) tajemnicy i przejdźmy do degustacji naszego wehikułu czasu. Aecht Altbayerischer jest tabaką bardzo mroczną i ciężką. Przybliżając nos do tabakiery czuję akcenty kawy, kakao, ciemnej czekolady, mojego ulubionego ciasta burgundzkiego z wiśniami i domieszką wódki, czerwonego półsłodkiego/słodkiego wina (jednak aromat ten jest o wiele słabszy, niż w przypadku Brasil Doppelt-Fermentiert), rodzynek i w końcu śliwki węgierki oraz klasycznego bernardowskiego podwędzanego tytoniu będącego przysłowiową wisienką na torcie.

„…i usypuję na ręce dwa pokaźnych rozmiarów kopczyki. Woń tabaki powoli unosi się w powietrzu powodując u innych spore zaciekawienie.”

Po nasypaniu tabaki na anatomiczną tabakierę naszym oczom ukazuje się ciemny, grubo zmielony, ciężki i tłusty proszek, do którego (jak się okazuje po przybliżeniu dłoni do nosa) dochodzą akcenty będące pochodnymi tytoniu tj. siano, nuty maślane i ziołowe. Jednak to nie jedyna zmiana jaką odczułem, gdyż to właśnie te zapachy stanowią teraz pierwszy plan, a nie wcześniej wymienione kawa i kakao/czekolada !

„Czuję, że ściągam na siebie wzrok wszystkich ludzi dookoła. Odwracam się więc, i dostrzegam zakapturzonego mężczyznę ze sztyletem w ręku zmierzającego w moim kierunku. Mimo wszystko moja dłoń przybliża się ku nosowi. Delikatnie wciągam weń wcześniej usypane porcje tytoniowego proszku. Nagle poczułem bardzo mocne ukłucie…”

Aecht Altbayerischer Schmalzler jak sama nazwa mówi, to schmalzler pełną parą ! Gdy wyląduje w nosie, potrafi nieźle nabroić i dać znać o swojej obecności. Grubo zmielony, ciężki śrut wkręca się w nasze nozdrza niczym wiertarka udarowa. Po chwili jednak możemy się już delektować cudownym podwędzonym tytoniem polanym śliwkowym sosem, oraz świeżo zmieloną kawą z kostką ciemnej czekolady ! Ta tabaka to czysta poezja ! Chyba żadne inne słowo nie jest w stanie lepiej opisać jej fenomenu. Aromat utrzymuje się w nosie bardzo długo nawet po jego oczyszczeniu. Po jakimś czasie jednak na planie pozostaje już tylko wędzony tytoń z towarzyszącymi mu pochodnymi (siano, zioła) oraz lekką nutą śliwki.

Pozwólcie, że na koniec przytoczę słowa piosenki pod tytułem „Czas” znajomych z zespołu Sarcast:

Daj mi ten czas daj mi ten klimat
Daj mi ten blask daj to co myślach trzymam
To co masz cały ten świat
Daj mi go daj mi go daj mi go daj mi ten czas!

Bernard Aecht Altbayerischer Schmalzler to tabaka wymagająca dużo czasu, poświęcenia i cierpliwości. Dopiero wówczas będzie w stanie obdarzyć nas wszystkim, co ma nam do zaoferowania (a uwierzcie mi na słowo że warto, bo jest tego bardzo wiele !).

„Czas jakby się zatrzymał… w koło nastała cisza, tylko gdzieś w oddali słychać bicie dzwonu. Zegar wskazuje godzinę 3:00. Po mężczyźnie ze sztyletem zostały już tylko wspomnienia. Pora wracać do domu.”

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Poezja !
- Schmalzler przez wielkie "S" !
- Tradycyjna
- Bogata w wiele ciekawych aromatów
- Piękna tabakierka
- Wehikuł czasu
Minusy Tabaki
- zdecydowanie brak.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
43 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4 5 6 7 8 9