redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Szczegóły recenzji

 
Klostermischung
Bernard Tabak
by Administrator     Wrzesień 24, 2009    
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Klostermischung - warto się skusić!

Na samym początku byłem rozczarowany, rozczarowany pomimo iż lubię bernardowskie schmaltzlery, podoba się mi charakterystyczna dla nich "wędzonka" i uwielbiam ciężki, tytoniowy aromat, który niesie za sobą złożoność, która w każdym produkcie braci Bernard przekłada się na inną nutę zapachową.
Dlaczego zatem pierwszym zażyciom towarzyszyło rozczarowanie?

Miałem spore oczekiwania wobec tej tabaki - rum i tytoń w wykonaniu Bernard Tabak? To musi być genialne! Liczne pozytywne opinie i recenzje tylko i wyłącznie utwierdzały mnie w tym przekonaniu.
Spotkanie z Klostermischung sprawiło że moje sny, o tej tabace pękły jak bańka, było mi najzwyczajniej w świecie przykro że tak srodze się zawiodłem.
Pierwszy niuch z tabakierki i... tak! Czuję to z czego produkty Bernarda są znane - aromat "wędzonki", a zatem nie mogło być źle - przynajmniej tak wtedy myślałem.
Anatomiczna tabakierka została hojnie wypełniona czarną, tłustą i raczej średnio zmieloną tabaką, zażyłem i zastanawiałem się czy aby na pewno zażyłem "Klasztorną Mieszankę" czy też jakiś modernistyczny produkt, o aromacie kiełbasy!
Owszem, zdawałem sobie sprawę że żadnej wędliny w tej tabace nie ma, a za ów charakterystyczny aromat odpowiada sposób fermentacji tytoniu (należy dodać że tytoń ten jest najwyższej klasy), ale pewna niechęć i rozczarowanie pozostały; nie znaczy to jednak że odstawiłem tabakę w kąt, wręcz przeciwnie! Podejrzewałem że podobne, nieprzyjemne doświadczenia mogą wypływać z faktu że ostatnimi czasy nie zażywałem żadnych schmaltzler'ów - w moim przypadku teoria ta była "nieco" naciągana jednakże kto jak kto, ale Ambroży Kleks nigdy się nie poddaje, a i żadna kiełbasa nie jest mu straszna - w ten właśnie sposób omawiana tabaka na stałe zagościła w mej codziennej "diecie". Uwierzcie mi było to ze wszech miar słuszne posunięcie.
Szybko odkryłem całe piękno jakie Klostermischung ma do zaoferowania i po prostu nie rozumiem jak mogłem być rozczarowany tą tabakę. Kto wie? Może mnich z tabakierki zrobił mi psikusa? Całkiem to możliwe albowiem ten właśnie uśmiecha się do mnie szelmowsko.

Wspomniałem, o "całym pięknie" jakie ta tabaka niesie ze sobą, pozwólcie że opowiem Wam, o tym.
Piękny w tej tabace jest jej aromat, jego złożoność gdyż nie jest to tabaka ani stricte rumowa ani tytoniowo - rumowa, o nie! Próba zamknięcia tego aromatu w dwóch słowach (przynajmniej innych niż banalne "tabaczna perfekcja") byłaby wprowadzeniem w błąd, wręcz lekceważeniem tego wspaniałego produktu.
Na pierwszy plan wysuwa się szlachetny, uwędzony tytoń. Tytoń, który upaja nasze zmysły.
Nie jest to lekki aromat, ale myślę że wiele zależy od indywidualnych gustów albowiem samemu należę do tych osób, którym owa ciężkość nie przeszkadza i po "Mnicha" sięgam nie tylko chętnie, ale i często.
Tytoń ten skrywa jeszcze kilka niespodzianek - schmaltzler'owa słodycz, rum (dla mnie nie jest on oczywisty, ale odnalezienie go jest niezwykle satysfakcjonujące), śliwka i kawa.
Niektórzy podobno odnajdują również czekoladę, dla innych z kolei rum jest łatwo wyczuwalny. Podobne różnice w indywidualnym odbiorze tabaki świadczą tylko i wyłącznie na jej korzyść - dowodzą że mamy do czynienia z produktem złożonym i zachęcającym do samodzielnej eksploracji, a nie kolejną nudną i powtarzalną tabaką, o której szybko zapomnimy.

Starożytni Grecy zwykli wierzyć jakoby piękna powłoka skrywała piękną duszę i gdyby przełożyć to na tabaczne realia to w tym wypadku mieliby absolutną rację.
Każdy kto miał do czynienia z innymi produktami braci Bernard bądź niepuszkowanymi wyrobami Samuela Gawith'a z pewnością dobrze kojarzy solidną, plastykową tabakierę na boczny suwak - w tym wypadku jest ona czarna, a etykietka jaka na niej widnieje jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych w tabacznym świecie.
Wspomniana etykieta jest równo przyklejona, widnieje na niej bardzo sympatyczny jegomość, a mianowicie Mnich brązowym habicie; co ciekawe miast oddawać się modlitwie czy duchowym czytaniom ów świętobliwy mąż raczy się właśnie tabaką!
Mnich uśmiecha się do mnie - czasami interpretuję ów uśmiech jako szelmowski, a czasami jako serdeczny i wyrażający radość życia, zdający się zachęcać mnie do degustacji "klasztornego specjału" czego zresztą nigdy nie odmawiam.

Wasze zdrowie!

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-tytoń
-aromat skrywający kilka niespodzianek
-tradycyjność produktu
-solidna i ładna tabakierka
-rewelacja
-ile razy można napisać na wiele sposobów że dana tabaka jest najzwyczajniej w świecie pyszna?
Minusy Tabaki
-minus za "trudny start" jaki miałem z Klostermischung'iem, a którym to minusem proszę się nie zrażać.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 

Komentarze

 
 
Sortowanie 
 
To write a comment please register or