redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Zwiefacher Schmalzler Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.6 (25)
49950   0   1   0   0   7

Recenzje użytkowników

25 reviews

 
(17)
 
(7)
 
(1)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.6
 
4.6  (25)
 
4.3  (25)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
25 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4 5  
Sortowanie 
 
(Updated: Luty 16, 2011)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Zwiefacher

Pamiętam, że długo polowałem na ta tabakę. Po D Doppelaromie nabrałem smaku na jakiegoś schmalzlera, a że Zwiefacher miał być przyjazny dla osób zaczynających z tym gatunkiem to wybór padł właśnie na niego. Dorwałem go w lokalnej trafice, choć prawdę mówiąc zapłaciłem jak za zboże. Przejdę jednak do meritum. Mój egzemplarz Zwiefachera posiada jeszcze starą szatę graficzną, która w mojej ocenie prezentuje się dużo lepiej od nowej. Patrząc na żółtoczarny nadruk na zielonym tle człowiek niemal czuje powiew tradycji, natomiast nowa szata graficzna jest pozbawiona owego „tradycyjnego wyglądu”, ale to tylko takie moje osobiste odczucie. Warto dodać, iż specyficznego klimatu (oprócz nadruku) nadaje tabakierze tłoczone ostrzeżenie o szkodliwości (oczywiście po niemiecku) i również wytłaczany gryf trzymający klucz. Zaprawdę zacna tabakierka!

Kiedy po raz pierwszy wysypałem Zwiefachera na rękę, byłem szczerze zdziwiony. Spodziewałem się bowiem dosyć grubego zmielenia, a tu mamy do czynienia z raczej średnim ziarnem. To zapewne dlatego, że Zwiefacher nie jest schmalzlerem pełna gębą, a zaledwie halb-schmalzlerem. Informuje nas o tym napis na tabakierce (schmalzler-snuff), który oznacza, iż do schmalzlera dosypano zwykłej tabaki. Owo połączenie nadaje tabace swoistej aksamitności, ergo jest niezwykle łagodna dla naszego nosa. Kiedy po raz pierwszy zażyłem Zwiefachera byłem nie mniej zdziwiony, niż przy wysypywaniu go na dłoń. Toż ta tabaka chłodzi i orzeźwia! A owo orzeźwienie pochodzi nie od jakichś tam mentoli i eukaliptusów, ale od dymu, chłodnego dymu, któremu również zawdzięczamy charakterystyczny, podwędzany smak. Na drugim planie mamy wędzone śliwki i morele. Tło stanowi charakterystyczny dla schmalzlerów, wyrazisty tytoń. Całość tworzy niepowtarzalną, pięknie wyważoną mieszankę, która na długo zapada w pamięci. Zwiefacher to nietuzinkowa tabaka, o wyjątkowym charakterze. Idealna dla każdego, kto chciałby skosztować czegoś bardziej tradycyjnego. Po prostu jedna z tych rzeczy, których trzeba spróbować!

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Bardzo przyjemne dla nosa zmielenie, jest wręcz jedwabista
- Świetnie orzeźwia
- Klimatyczna grafika
- Wspaniały, tradycyjny aromat
Minusy Tabaki
- Według mojej skromnej osoby brak jej wad, jest bliska tabace idealnej
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Luty 12, 2017)
Ocena ogólna 
 
4.8
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Zatańczysz ?

Wielu tabaczników poleca "Zwiefachera" tym, którzy pragną wkroczyć w świat bernardowskich produktów. Zasugerowany tymi poradami stałem się szczęśliwym posiadaczem opisywanej tabaki. Podkreślam : szczęśliwym, bo są ku temu powody.

Pierwszym przyczynkiem do zadowolenia jest sama forma proszku - średnie zmielenie, dość duża wilgotność (nie tłustość) z gdzieniegdzie grubszymi ziarnami. Dzięki takiej konsystencji tabaka jest aksamitna w dotyku i łagodnie obchodzi się ze śluzówką nosa. Kupka tabaki wonieje słodko - podobnie do piernika.

Po zażyciu można doznać zaskoczenia, bowiem "Zwiefacher" orzeźwia ! Jest to takie delikatne muśnięcie, za którym stoi wprawdzie mentol, jednak na tyle subtelny, iż można by go wcale nie wyczuć. Ma on jeszcze jedną, ogromną zaletę - nie przesłania właściwego aromatu. Ów właściwy aromat stanowią suszone owoce - takie jak na kompot Bożonarodzeniowy. Do nozdrzy wkrada się jednak jeszcze inny zapach - słodycz o piernikowo - mlecznym zabarwieniu. Co ciekawe, słodycz ta miewa różne odcienie : zazwyczaj przeważa piernik (szczęśliwie, bowiem mleczna nuta bywa nieco mdła). Piękne to aromaty, jednak ktoś może zapytać skąd słowo "Schmalzler" na etykiecie ? Ano stąd, że podstawą tabaki jest charakterystyczny dla tego gatunku, brazylijski tytoń. Nie określiłbym go co prawda jako wędzonki, jednak czuć wyraźnie z czym ma się do czynienia. Tytoniowe tło czuć przez cały czas zażywania, jednak nabiera ono wyrazistości po pewnym czasie, gdy pierwsza fala słodkości przeminie.
Tak więc "Zwiefachera" określiłbym jako wariację na temat schmalzlera - wariację jak najbardziej udaną, jednak nie uważam by pomógł on w przygotowaniu do spotkania z "pełnymi" schmalzlerami, do których mam już porównanie podczas pisania recenzji. Choć możliwe, że zachęci niektórych do tego typu wyrobów.

Jedyne co zgrzyta to tabakierka. Na typowym dla Bernarda pudełeczku (konstrukcji samej w sobie zasługującej na mocne "4") umieszczono dość nietrafioną etykietę. Może nie jest ona tandetna, lecz z pewnością nie odpowiada ona charakterowi produktu, który, bądź co bądź, nosi znamiona tradycji.

Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić tę tabakę każdemu. Uważam bowiem, że jej aromat, choć niebanalny, jest lekki i łatwy w odbiorze, przez co powinien trafić w większość gustów. Dla tych, którzy rozsmakowali się już w schmalzlerach, może stanowić miłą odskocznię od ciężkich aromatów. Innych, jak już wspomniałem, może do nich zachęcić.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
Konsystencja
Lekkość aromatu
Świetne, tytoniowe tło
Słodycz nie jest mdła (no, może poza tą mleczną wonią, która jednak pojawia się dosyć rzadko)
Minusy Tabaki
Etykieta na tabakierce
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Marzec 16, 2014)
Ocena ogólna 
 
4.6
Ocena smaku 
 
4.5
Ocena opakowania 
 
5.0

Zwiefacher

Zwiefacher to podobno najlepszy półschmalzler Bernarda – nie przeczę, a potwierdzam to. Ryzykuję to stwierdzenie, choć nie próbowałem wszystkich ich produktów. Jeżeli jednak w padnie w moje ręce coś, co pobije tą tabakę to dodam stosowną adontację do tego tekstu i wystawię nie mniej, niż pięć nowemu faworytowi.
Geneza nazwy Zwiefachera jest dość… bezpośrednia – nazwano ją „po tańcu” i z tego, co wywnioskowałem po krótkiej internetowej „wycieczce” jest to taniec tradycyjny z terenów Alp. Podobno tańczy się go na całym świecie. Stwierdziłem też, że tabaka od Bernarda jest taka jak być powinna: lekka, zwiewna, niezobowiązująca i bez twardych zasad, czy ciężkiego klimatu. Niewielkie wymogi i zabawa na pierwszym miejscu. Bajecznie i swojsko. Tanecznie.
Rdzeń schmalzlera skąpany w chłodnym mentolu i z dala czającą się resztką kamfory. Tu są śliwki – wyraźne i dojrzałe, lecz niezwędzone. Zwiefacher raczy nas aksamitną słodyczą z którą chce się spędzać jak najwięcej czasu. Smak naturalny i dla każdego – kto nie lubi w końcu śliwek?
Kamfora stanowi tu dodatek łagodzący – przez nią nie ma tu nadmiernej soczystości, obfitości, a tylko chęć dalszego obcowania i cieszenia się prostą tą przyjemnością.
Prostą? W sumie nie do końca – nie wiem wszak, czy sporządzenie tak radosnej receptury nie wiązało się z pewnymi trudnościami.
W odróżnieniu od Amostrinhy to nie surowość jest parą dla mentolu, a bajeczność uozdobiona kamforą – wybrano „drugą” stronę tradycyjnych bawarskich tabak.
Cały chłodek jakim cieszy Zwiefacher zawiera się tylko w ostudzeniu nozdrzy przy oddychaniu.
Tabaka jest idealnie skomponowana, choć nie kojarzy mi się ze wspominaną przez niektórych wigilią… W zasadzie z niczym mi się nie kojarzy! To po prostu smak Zwiefachera!

Bernard sknocił jednak jedną rzecz – tabakierę, której żółtozielone barwy tańczącej pary zamienił na ich obrazek „bardziej naturalny”. Niestety nie podoba mi się on… Żółtozielona wersja stanowi teraz niezłą gratkę dla kolekcjonerów.

Konsytencja jest typowa dla halbschmalzlerów: wilgotna, dość drobno zmielona i brązowa. Przyjemna dla nosa. Niestety czasami zbija się w nienajlżej rozbijalne grudki.

Warto sięgnąć po Zwiefachera, ale według mnie nie jako wstęp do „pełnych” schmalzlerów.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- śłodkie śliwki
- idealnie wkomponowana kamfora
- słodka strona schmalzlerów
- lekka, zwiewna i taneczna
Minusy Tabaki
- piątka trochę naciągana
- zmienili tabakierę na brzydszą
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Październik 07, 2011)
Ocena ogólna 
 
4.8
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Zweifacher

Zweifacher jest tabaką, która w założeniu ma łączyć cechy tradycyjnego, tłustego jak smoła schmalzlera z łatwą w odbiorze współczesną tabaką. Pomysł na taką fuzję wydaje się ciekawy, lecz trudny do zrealizowania.
Można śmiało powiedzieć, że Bernardowi się udał.

Lecz po kolei. Zweifacher (w nowej wersji, którą ja posiadam) został zamknięty w klasycznej bernardowskiej tabakierce. Jest to bardzo dobra konstrukcja: praktyczna, szczelna i ładnie wyprofilowana. Grafika na tabakierze przedstawia tańcującą bawarską parę. W tle widać zdjęcie gór, które zostało przepuszczone przez efekt graficzny zwany: "obrazem olejnym". Ogólnie nie zachwycił mnie ten obrazek.

Zmielenie tabaki, było dla mnie zaskoczeniem. "Toż to nie schmalzler", pomyślałem sobie. Mój obraz schmalzlera to grube zmielenie, czarna barwa, duża wilgotność i tytułowy smalec.
W przypadku tej tabaki, zmielenie jest średnie. Wilgotność również uśredniona. Kto miał do czynienia z Amostrinhą, ten wie że wygląd tych dwóch tabak jest niemal identyczny.
Właśnie powyższe cechy dają tej tabace znamiona współczesności, o których pisałem na początku.

Co natomiast zostało z tradycji?
Aromat tytoniu, połączony ze śliwą. Śliwa ta, wyeksponowana jest dużo mocniej niż w innych schmalzlerach Bernarda. Jej aromat, na świeżym powietrzu jest wspaniały. Na dodatek ta tabaka daje orzeźwienie. Nie mam pojęcia jakiemu składnikowi je zawdzięczam, ale na pewno nie pochodzi od mentolu. Zresztą skądkolwiek by nie pochodziło, sprawdza się i daje kolejny powiew współczesności tej tabace.

Wady tej tabaki, mogą pochodzić jedynie od subiektywnych odczuć. Jednych może zniechęcić to, że nie jest to schmalzler pełną gębą a innych to, że mimo wszystko jest to schmalzler i jest ona zbyt trudna w odbiorze.
Na początku sam podchodziłem do Zweifachera sceptycznie, lecz patrząc na całokształt, ten produkt dał mi mnóstwo satysfakcji, mimo iż sam wolę bardziej bezkompromisowe wyroby, tj. Brasil Doppel-Fermentiert.
Po długich rozważaniach, daję maksymalną notę.

Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Luty 16, 2011)
Ocena ogólna 
 
2.6
Ocena smaku 
 
3.0
Ocena opakowania 
 
1.0

Oszustwo

Zażyłem dopiero jedno pudełeczko - a co to jest, żeby napisać pełną recenzję. Będzie więc dość krótko.

Zacznijmy jak orkiestra w "Misiu" grająca melodię do "Hej, młody junaku!" - od gis! Ta tabaka to oszustwo.

Właściwie to nie ma się czego wstydzić, jest to produkt ze stajni "Bernarda", a więc - przynajmniej teoretycznie - pełna nobilitacja dla kupującego. Pierwsze zażycie musi robić piorunujące wrażenie, i to nie tylko na tabaczniku, który wcześniej nie miał kontaktu z twórcami "Gekacheltera". Orzeźwiający owocowy aromat schmalzlerowski oparty na solidnej - wędzonej - tytoniowej podstawie. Czy można chcieć czegoś więcej?

Po jakimś czasie nachodzą jednak zażywającego (tutaj: mnie) wyrzuty sumienia. Dlatego, że zażywając "Zwiefachera" stoi się w rozkroku. Jedną nogą jest się w "słitaśnej" krainie "Poeschla" gdzie hulaj duszo, piekła nie ma, a drugą w surowym, jak niemieckie poczucie humoru, i wesołym jak wąsy Nietzschego, państwie "Bernarda". I tu jest właśnie to wspomniane oszustwo - tabaka ta, oszukuje nas, że możemy zlikwidować granicę między obiema krainami: zrobić sobie takie tabaczne Schengen. Jak się jednak zaraz okaże, oszustwo to jest całkiem pożyteczne.

Wbrew oczekiwaniom producenta - w rozkroku, a zaraz po nim następującym szpagacie nie można wytrwać długo. Dlatego właśnie, prędzej czy później, musi nastąpić wybór jednej z krain. Ja na przykład skierowałem się ku "Klostermischungowi", którego zażywam - choć ze łzami w oczach - z przyjemnością.

Na koniec należy tu również wspomnieć o pewnej niepokojącej cesze, którą być może uważny czytelnik, sam już dostrzegł. Mianowicie, "Zwiefacher" może sugerować, że wyroby "Bernarda" są lekkie, łatwe i przyjemne. Dlatego nieśmiało sugeruje wszystkim chcącym zacząć przygodę z "Bernardami", żeby zanim sięgną po takie produkty jak "Zwiefacher", "Jubiliamus" czy "Polar Prise", spróbowali najpierw - na przykład - "Brasil Doppelt-Fermentiert". Wiem, to jest trudne, ale potem jest już, jak to się mówi, z górki.

I jeszcze jedna łyżka dziegciu - dlaczego bernardowscy spece od marketingu zmienili tabakierkę - nie wiem. Ta zielona to przyjemna dla oka harmonijna prostota. Nowa wersja, przez swój realizm, straciła na charakterze, a rysunek tanecznych pląsów bardziej pasuje do bikiniarskiego krawata niż do tak solidnej firmy.

Na wszelki wypadek:
Niech niektórych nie zdziwi, że oceniłem tę tabakę (obecnego króla rankingu) na 3. Po 1: 3 to u mnie dość wysoka ocena. Po 2: wolę na tronie "Zwiefachera" od "Radforda" czy też "Magneta".

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Chwila przerwy między "Gekachelterem" a "Brasil Fresco".
Minusy Tabaki
- Tabakiera (etykieta).
- Dla znających produkty "Bernarda" to nic specjalnego.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
25 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4 5