redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Zwiefacher Schmalzler Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.6 (25)
49950   0   1   0   0   7

Recenzje użytkowników

1 reviews with 3 stars

25 reviews

 
(17)
 
(7)
 
(1)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.6
 
4.6  (25)
 
4.3  (25)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
1 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 1  
 
Sortowanie 
 
(Updated: Luty 16, 2011)
Ocena ogólna 
 
2.6
Ocena smaku 
 
3.0
Ocena opakowania 
 
1.0

Oszustwo

Zażyłem dopiero jedno pudełeczko - a co to jest, żeby napisać pełną recenzję. Będzie więc dość krótko.

Zacznijmy jak orkiestra w "Misiu" grająca melodię do "Hej, młody junaku!" - od gis! Ta tabaka to oszustwo.

Właściwie to nie ma się czego wstydzić, jest to produkt ze stajni "Bernarda", a więc - przynajmniej teoretycznie - pełna nobilitacja dla kupującego. Pierwsze zażycie musi robić piorunujące wrażenie, i to nie tylko na tabaczniku, który wcześniej nie miał kontaktu z twórcami "Gekacheltera". Orzeźwiający owocowy aromat schmalzlerowski oparty na solidnej - wędzonej - tytoniowej podstawie. Czy można chcieć czegoś więcej?

Po jakimś czasie nachodzą jednak zażywającego (tutaj: mnie) wyrzuty sumienia. Dlatego, że zażywając "Zwiefachera" stoi się w rozkroku. Jedną nogą jest się w "słitaśnej" krainie "Poeschla" gdzie hulaj duszo, piekła nie ma, a drugą w surowym, jak niemieckie poczucie humoru, i wesołym jak wąsy Nietzschego, państwie "Bernarda". I tu jest właśnie to wspomniane oszustwo - tabaka ta, oszukuje nas, że możemy zlikwidować granicę między obiema krainami: zrobić sobie takie tabaczne Schengen. Jak się jednak zaraz okaże, oszustwo to jest całkiem pożyteczne.

Wbrew oczekiwaniom producenta - w rozkroku, a zaraz po nim następującym szpagacie nie można wytrwać długo. Dlatego właśnie, prędzej czy później, musi nastąpić wybór jednej z krain. Ja na przykład skierowałem się ku "Klostermischungowi", którego zażywam - choć ze łzami w oczach - z przyjemnością.

Na koniec należy tu również wspomnieć o pewnej niepokojącej cesze, którą być może uważny czytelnik, sam już dostrzegł. Mianowicie, "Zwiefacher" może sugerować, że wyroby "Bernarda" są lekkie, łatwe i przyjemne. Dlatego nieśmiało sugeruje wszystkim chcącym zacząć przygodę z "Bernardami", żeby zanim sięgną po takie produkty jak "Zwiefacher", "Jubiliamus" czy "Polar Prise", spróbowali najpierw - na przykład - "Brasil Doppelt-Fermentiert". Wiem, to jest trudne, ale potem jest już, jak to się mówi, z górki.

I jeszcze jedna łyżka dziegciu - dlaczego bernardowscy spece od marketingu zmienili tabakierkę - nie wiem. Ta zielona to przyjemna dla oka harmonijna prostota. Nowa wersja, przez swój realizm, straciła na charakterze, a rysunek tanecznych pląsów bardziej pasuje do bikiniarskiego krawata niż do tak solidnej firmy.

Na wszelki wypadek:
Niech niektórych nie zdziwi, że oceniłem tę tabakę (obecnego króla rankingu) na 3. Po 1: 3 to u mnie dość wysoka ocena. Po 2: wolę na tronie "Zwiefachera" od "Radforda" czy też "Magneta".

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Chwila przerwy między "Gekachelterem" a "Brasil Fresco".
Minusy Tabaki
- Tabakiera (etykieta).
- Dla znających produkty "Bernarda" to nic specjalnego.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
1 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 1