redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Red Bull Strong Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
3.5 (114)
96161   0   1   0   0   25

Recenzje użytkowników

20 reviews with 2 stars

114 reviews

 
(20)
 
(38)
 
(31)
 
(20)
 
(5)
Ocena ogólna 
 
3.5
 
3.3  (114)
 
4.1  (114)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
20 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4  
Sortowanie 
 
(Updated: Grudzień 26, 2013)
Ocena ogólna 
 
2.4
Ocena smaku 
 
2.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Czerwony Byk

Czerwony Byczek - każdy polski tabacznik wie o kogo chodzi. Dostaniemy go w każdym miejscu w Polsce, nawet kioskach w niskiej cenie. Prawdopodobnie dzięki dostępności i dużej sile zyskała miano żywej legendy.
Opakowanie o pojemności 10 gramów, konstrukcją i kształtem przypomina Gawitha Apricota, lecz jest w kolorze czerwonym. Z przodu, bez wodotrysków, mamy wodza indiańskiego w kole ozdobionym gwiazdami, napis "Red Bull" wielkimi białymi literami, plus dodatkowo "smaczki": Chief Quality oraz Strong Snuff. Z tyłu standardowo - naklejka z adresami plus ostrzeżenie mające zadbać o nasze zdrowie. Tabakiera rzuca się w oczy, łatwo rozpoznawalna, no i daje się łatwo otworzyć.
W środku brązowy, wilgotny proszek. Wydaje się trochę drobniej zmielony niż reszta tabak od Pöschla.
Po zażyciu czujemy mentol. Dużo. Bardzo dużo. W sumie to tyle. Można dodać przewijający się eukaliptus w tle ale dominuje silne, bezczelne "mentolnięcie". Zero tytoniu ani innych dodatków. Bo po co?
Tabaki, no cóż, raczej nie polecę. Chyba, że lubisz megaorzeźwiający, płaski smak. Jednak, Rad Bull może być dobrą podstawą mentolową do robienia własnych mieszanek, jeśli ktoś się w to lubi bawić.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ Kultowa
+ Moc
+ Duża dostępność i niska cena
+ Dobra baza do mieszanek
Minusy Tabaki
- Subtelna jak spadająca cegła
- Mentol, sam mentol
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
1.6
Ocena smaku 
 
1.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Red Bull new vs. Red Bull 12yo

Co tu dużo mówić, wychowałem się na tej tabace, jak zapewne wielu ludzi w moim wieku. Gdy zaczynałem "niuchać" oprócz polskich wyrobów była tylko ona i President. Wielu wspomina jak pierwszy raz się z nią zetknęło, na lekcjach, wciągana byle jak i byle czym. Takie czasy, takie wspomnienia.
Zdecydowałem się napisać recenzję trochę inna niż wszystkie. W wątku o tabakierach pokazałem swój stary eksponat. Wspólnymi siłami forum ustaliliśmy, że jest stary, ma na pewno więcej niż 10 lat. Przyjąłem może optymistycznie, że to 12yo (oznaczenie prawie jak whisky). Pomimo obaw czy wciągnąć coś tak leciwego, dla potrzeb recenzji poświęciłem swój nos. W szranki staje Red Bull 2012 i Red Bull 2000.
Pudełka, standard Poschla, starsze mniejsze. Pomimo upływu lat kolory nie straciły na intensywności. O samych tabakierach pisałem we wcześniejszych swoich recenzjach, że są do bólu funkcjonalne i tyle. Mam z nimi problemy przy sypaniu. Ale przy Red Bullu pudło stawiam po stronie zalet. Tutaj przechodzę do konsystencji tabak. Nowa to wiadomo, standard Poschla z moją ulubiona wilgotnością. Fajnie trzyma się na dłoni, nie ucieka, nie zsypuje się to co lubię. Natomiast stara jest bardzo sypka, delikatne przechylenie pudełka i leci strumień nie do opanowania. Bardzo, bardzo sucha i sporo jaśniejsza. W końcu wysypałem obie na kartkę. Różnica w kolorze widoczna, w konsystencji również.
Pora na wąchanie, nowy po prostu masakruje nozdrza tępym uderzeniem mentolu. Zabija wokół wszystko. Jest moc, to czuć nawet nie wciągając. Może na tym skończę, intensywność zapachu powala. Ale bierzemy i.... po odzyskaniu świadomości w nosie czuje tylko i wyłącznie menthol i to w jakiejś tragicznej postaci. Jest źle i to uczucie pozostaje do końca. Niczego innego nie wyczułem, a gdzie jakiś tytoń, gdzie kolejne składniki... nic, pustka, a właściwie to nie pustka, tylko zawalony nos, żeby tylko nic nie spłynęło. A jak będzie ze starym Red Bullem? Tytoń mocno kręci w nosie, może gdzieś tam w tle lekki menthol, a może to tylko podświadomość.
To chyba koniec, Red Bull nowy niczym nie zaskakuje, po prostu wielki kop w głowę poprzez nozdrza. Ja nie wiem jak mogłem to kiedyś wąchać w takich ilościach. Dzisiaj unikam jej, czasami na spotkaniu ze znajomymi zażyję dla towarzystwa, ale nie jest to dla mnie przyjemność. A co do starej, to niestety nic z niej nie pozostało. Zapewne słabe warunki przechowywania wpłynęły na jej parametry.
Co do oceny końcowej, Red Bull jest słabą tabaką w sensie jej złożoności, mocną jeśli chodzi o uderzenie. Mnie osobiście nie orzeźwia, niszczy mi nos i pozostawia w niesmaku. A jeszcze jak spłynie to uhhh.... no i zapycha. Same minusy. Na plus zaliczyłem pudełko. W poprzednich recenzjach Poschla dawałem je jako minus, ale przy tak słabym produkcie jest ono plusem, bo nie mogę jego funkcjonalności zaliczyć do wad. Sentyment - po każdym wzięciu wracają wspomnienia pierwszych prób z tabaką.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
"Sentyment"
Pudełko
Konsystencja
Minusy Tabaki
Prostacki aromat
Moc
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Luty 24, 2012)
Ocena ogólna 
 
1.6
Ocena smaku 
 
1.0
Ocena opakowania 
 
4.0

czerwony ból

Chciałbym przejść już do sedna opisu, ale tej tabace należy się parę słów wstępu. Powody są co najmniej dwa – jej „kultowość” w niektórych kręgach i to, że była to moja pierwsza tabaka. Nie odmówię jej, że wpisała się w świadomość tabaczników, w niektóre gusta i wyrobiła sobie różną opinię. Niektórzy wychwalają, inni nienawidzą, choć znajdą się też osoby pomiędzy obiema stronami.
Ta tabaka była moją pierwszą – nie zrecenzowałem jej z powodu nie nikłego doświadczenia, ale niewielkiego zainteresowania innymi aspektami tabaczanego „półświatka”. :)
Na szczęście teraz mam znacznie więcej doświadczenia, niż przy pierwszym spotkaniu z czerwonym bykiem i postaram się przybliżyć jak zapatruję się na ten produkt.
Tabakierka jest całkiem… średnia. Może przez te obłe kształty – Gawith Apricot też nie zyskał wysokiej oceny. Zdecydowanie bardziej wolę kwadraty i koła jako kształty bardziej… „konkretne”. Nie da się odmówić jej funkcjonalności i tego, że tematycznie zgrywa się z tabaką.
Sama zawartość tabakierki… Niewyrafinowana, prosta, a dla nosa wręcz chamska. Tabaka jest gruba, ciemna i lepi się. Z jednej strony standard Poeschla, ale z drugiej jego zła odsłona (w Ozonie Spearmint jest nieco lepiej).
Sam smak jest… Mentolowo – eukaliptusowy. Dziki, indiański… Tylko tytoniu nie czuć! No, może to nie taka znów wada w przypadku niektórych tabak, ale co na to powiedzieliby indianie? Kto wie…
Mentol jest słabej jakości, a słodycz eukaliptusa czuć tylko przy wąchaniu tabaki – czyli przed zażyciem. Po zażyciu zaś stanowi nikły dodatek w tej „kompozycji” – jest zdecydowanie za mało intensywny i jakiś taki nijaki. Nawet się go nie chce szukać – po co się męczyć?
Żeby mentolowa tabaka zyskała solidną ocenę potrzebne jest coś więcej, niż taki eukaliptus.
Problemem przy tym produkcie jest to, że jeżeli trochę przesadzimy możemy doznać niesamowitego śluzotoku. Rżnie śluzówkę jak cholera…
Oczyszczenie? A na co nam, jeżeli jeszcze bardziej umęczy nam nos? Lepiej poczekać aż śluzówka oczyści się samoczynnie.
Pół gwiazdki odjąłem za działanie na nos.

Odradzam.


Podziękowania dla użytkownika Byku90 za udostępnienie mi tej tabaki…

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- ładnie pachnie... przed zażyciem
- tabakierka jest w porządku
Minusy Tabaki
- słaby mentol
- eukaliptus jest przez ten mentol brutalnie mordowany
- bardzo nieprzyjazna dla nosa
- nie ma zbyt wiele do zaoferowania
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Marzec 21, 2014)
Ocena ogólna 
 
2.4
Ocena smaku 
 
2.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Czerwony jak cegła...

Miesiące minęły zanim zabrałem się za recenzję najpopularniejszej tabaki w naszym kraju. Ja po prostu nie miałem "parcia" na jej zażywanie, a tym bardziej potrzeby i ochoty o niej pisać. W międzyczasie pojawiły się tabaki wybitne, jak: Gold Mull, Western Glory czy Altbayerischer, które już w ogóle pozwoliły zapomnieć mi o Czerwonym Byku z Geisenhausen. Ale właśnie wczoraj miałem kaprys wzięcia do pracy właśnie tej tabaki. Katując się nią przez 8 godzin, naszła mnie myśl, żeby spłodzić o niej kilka słów. To był najwłaściwszy moment. W sumie to Red Bull był pierwszą tabaką, jaką w życiu spróbowałem. Później były lata przerwy i po tym czasie zacząłem właściwą przygodę z tabaczeniem. Kupiłem tę tabakę bez większych emocji i tak sobie leży już od kilku miesięcy. Otwieram ją rzadko, jakoś nie czuję do niej sentymentu. Mówi się, że stara miłość nie rdzewieje... z tym że wtedy to nie była miłość.

Tabakierkę Red Bulla zna chyba każdy. Plastik o niemal krwistoczerwonej tonacji idealnie odzwierciedla nazwę produktu. Duży napis białą czcionką ze złotymi obwódkami przedstawia nam dwa słowa, które niejednego tabaczarza przyprawiają o dreszcze. Pod spodem dwa kolejne: Strong Snuff. Nad nimi widnieje wizerunek głowy Indianina, w sumie to niezbyt wyraźny. Zatyczka w kolorze żółtym, a właściwie bladożółtym. Solidności i praktyczności tabakierze odmówić nie można. Kolorystyka może nie zachwyca, ale trzeba być sprawiedliwym - całokształt nie wypada najgorzej.

Konsystencja przedstawia się następująco: średnie zmielenie, nieco grubsze niż w Gawith Apricot, barwa jasnobrązowa, wilgotność średnia.

A teraz corridę czas zacząć...
Red Bull to produkt do bólu (dosłownie) mentolowy. Ten składnik to kwintesencja, sedno tej tabaki. Zażycie tego proszku (szczególnie po dłuższej przerwie) może nas porządnie sponiewierać, niczym byk torreadora-nieudacznika. Oczy za każdym razem zachodzą mi łzami, a same białka przybierają odcień purpury. Ale to niejedyny efekt po zażyciu. Najważniejszy to bowiem megaorzeźwienie niemal w jednej chwili. Red Bull ma całkiem porządne właściwości orzeźwiające i oczyszczające, co niekiedy możemy potraktować jak zbawienny ukłon blenderów Pöschla w naszą stronę. Te akurat właściwości można zaliczyć na plus. Mentol jest silny jak diabli, ale w zestawieniu z np. Rock's Medicated od Synchro wypada mizernie. Ale Czerwony byk to nie tylko barbarzyński mentol (choć głównie on), ale i eukaliptus, wyłaniający sie z czasem w towarzystwie tytoniu. Moim zdaniem całość wypada bardzo przeciętnie, ale z drugiej strony tabaka ta nie zasługuje na zmieszanie z błotem. Mówi się, że ten produkt albo się kocha, albo nienawidzi. A ja nie należę do żadnej z tych frakcji, stoję gdzieś pośrodku. Nie zbesztam jej, aczkolwiek nie będę też pisał na jej temat poematów. Jestem pełen "podziwu" dla jej kultowości w naszym kraju, wynikającej zapewne z jej dużej mocy i dostępności praktycznie wszędzie. Szkoda tylko, że Red Bull kojarzy się większości z "fazowiczami" i ich rurkowymi praktykami...

Reasumując, Red Bull zdobył w naszym kraju setki zwolenników. Ja jednak do kółka adoracji nie wstąpię. Postoje sobie z boku i zażyję czasem Byka za zdrowie zarówno jego miłośników, jak i piewców niechęci. Tymczasem schodzę z areny, na jakiś czas mam dosyć. Osobiście wolę "konfrontacje" z jego bratem, który zwie się Red Bull Aromatic. Moim zdaniem to tabaka o niebo lepsza, dojrzalsza, bardziej wyważona i przemyślana. Ale to już kwestia gustu. Pozdrawiam.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Moc!
- Świetnie przeczyszcza i orzeźwia
- Praktyczna tabakierka
- Dostępność i cena
Minusy Tabaki
- Aromat pozostawia wiele do życzenia
- Mentol przysłania wszystko
- Dla mnie to kultowość bez podstaw
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Marzec 23, 2012)
Ocena ogólna 
 
2.3
Ocena smaku 
 
2.0
Ocena opakowania 
 
3.5

Schwytać byka za rogi

Wyobraźcie sobie, że przybywacie na wytworny bankiet. Wszyscy goście ubrani są bardzo szykownie i ze smakiem. Ludzie popijają szampana z wysokich kieliszków i prowadzą kulturalną konwersację. Nagle wpadacie wy, z tanim winem w dłoni. Reakcja zgromadzonych gości jest łatwa do przewidzenia. Ta sytuacja idealnie odwzorowuje to, jak się czuję w sytuacji, kiedy ludzie z mojego towarzystwa wciągają np. schmalzlery, a ja... Red Bulla. Delikatnie mówiąc to trochę niższa kultura wciągania tabaki.

Zacznijmy jednak jeszcze raz. Red Bull-tabaka legenda. Któż nie zna krwistoczerwonego pudełka z twarzą indianina? Kojarzona głównie ze środowiskami "fazowiczów", do spółki z Gawithem Apricotem. Red Bull tak jak i jej brat Gawith z rodziny Poeschla, charakteryzuje się tym, że znajdziemy go dosłownie w każdym "monopolu".

Smak nie zaskakuje, bo też nie jest w żadnym wypadku nawet odrobinę wysublimowany. Ostry mentol, brutalnie wkręcający się w ścianki nosa, powodując całkowite odświeżenie. Proszek jest ciemno brązowy i wilgotny. Powiem więcej: jest lepki jak cholera! Przy wciągnięciu większej porcji zapycha nos. Tytoniu nie czuć nic. Może to i dobrze, bo jest bardzo słaby jakościowo(tak jak i cała tabaka). In plus można natomiast zaliczyć sporą moc tego wyrobu. Wali w czerep jak indianin tomahawkiem. Smak oceniam na 2. Jeśli ktoś się zdziwi, że tak wysoko, to moja odpowiedź będzie krótka: lubię mentolówki.

Tabakierka to solidna robota, ale bez żadnych fajerwerków. Twarz czerwonoskórego na froncie tabakiery, ma budzić skojarzenia z siłą i dzikością. Generalnie pudełko może się podobać, aczkolwiek nie przekonuje do końca.

Kiedyś widziałem w markecie jednej z sieci, piwo o wdzięcznej nazwie "Kiper Extra Mocny". Miało 10% alkoholu i kosztowało jakieś grosze. Red Bull jest właśnie takim odpowiednikiem tego piwa. Jest kierowana do ludzi dla których liczy się moc czy też "faza", za jak najmniejsze pieniądze.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-Moc
-Orzeźwienie
-Cena
-Dostępność
-Tabaka legendarna i kultowa(no przynajmniej w niektórych kręgach)
-Mam do niej sentyment(podobnie jak wielu innych miłośników tabaki)
Minusy Tabaki
-Słabej jakości tytoń
-Średnia tabakierka
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
20 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4