redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Strawberry Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
3.7 (8)
9146   0   1   0   0   0
 

Informacje o tabace

Producent
Samuel Gawith

Parametry tabaki

Smak tabaki
Truskawka
Waga tabaki
10 g.
Opakowanie
plastikowe

Samuel Gawith

Recenzje użytkowników

8 reviews

 
(4)
 
(1)
 
(1)
 
(2)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
3.7
 
3.5  (8)
 
4.5  (8)
To write a review please register or
View all reviews View most helpful
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Gran Feudo Rosado

Na początku chciałabym coś sprostować. Dostałam po uszach, że moja recenzja Stoka mogłaby urazić wielbicieli Samuela Gawitha oraz, że powinnam za to oberwać od forumowiczów. Otóż pragnę wytłumaczyć, że nie chciałam nikogo urazić, ponieważ sama bardzo lubię SG, chodziło mi li i jedynie o porównanie dwóch smaków. Wiadomo, że Stok z Samuelem nie ma porównania. Przepraszam, jeśli źle sformułowałam zdanie w poprzedniej recenzji, ale wiem, że Wy, jako ludzie inteligentni odróżniacie obrazę majestatu od porównania dwóch cech i szanujecie to, iż każdy ma inny gust. :)
W ramach rekompensaty za rzekomą rysę na honorze SG, popełnię recenzję jednego z nich. ;)

Jeśliby kontynuować wątek tabak-win, gdzie Ozonki to Komandosy, tudzież Beczułki, a Klostemischung to Bordeaux, Samuel Gawith będzie się klasyfikował jako Gran Feudo Crianza. Czerwone, wytrawne, aromatyczne z niezależnym charakterystycznym smakiem. Dzieciak go nie kupi, bo nie jest słodkie do obrzydzenia i owocowy smak, jakim obdarowuje nas Special za 10.60 zł, nie jest głównym smakiem. Tak samo jest z Samuelami owocowymi. Nie będę zgrywać speca, bo wszystkich owocowych nie próbowałam, ale z tymi, które miałam przyjemność skosztować, właśnie tak było. Każdy Samuel zadziwił mnie czymś, żaden nie był przewidywalny, w każdym aromat pomocniczy jest wielką zagadką, nigdy nie wiadomo co i kiedy się poczuje. Wanilii na przykład na początku w ogóle nie czułam. Kombinowałam- może w pokoju, może na balkonie, może w kuchni, a może na przystanku… Do niej trzeba się przyzwyczaić, wanilię wyczuje się dopiero z czasem. Potem przyszła kolej na Jabłko. Zażywam, czuję tytoń, chwila konsternacji… i jest! Ale nie jabłuszko, tylko zapach domowej szarlotki rozprzestrzenia się po nosie. Mandarynka… Spodziewałam się słodkiej wilgotnej mandarynki, a producent obdarzył mnie cierpką i gorzkawą skórką z mandarynki. I nawet lepiej, bo to dodaje tabace zadziornego charakteru. I truskawka. Tu dostałam Gran Feudo Rosado. Różowe, wytrawne, truskawkowe. To było o wiele lepsze od wszystkiego, czego mogłam się spodziewać. Myślałam, że poczuję tytoń, bardzo dobry swoją drogą, a jako aromat pomocniczy posłuży panadol dla dzieci, jak w większości jakichkolwiek spożywczych produktów o smaku truskawkowym. Nie trzeba czekać na pojawienie się aromatu truskawki. Jest wyczuwalny już wtedy, gdy przykładamy nos do jasnobrązowego, bardzo drobno zielonego i lekko wilgotnego proszku. Oba smaki połączone są w genialny sposób i nie kolidują ze sobą w żadnym wypadku. Nachodzą na siebie z gracją i elegancją. Kiedy minie już mocny zapach świetnego tytoniu, truskawka wciąż tam pozostaje i towarzyszy jeszcze przez jakiś czas. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie ma w tej tabace ani grama mentolu, którego jak już wspomniałam w poprzednich recenzjach, nie lubię. Ten Samuel jest kwintesencją owocowych tabak, moim zdaniem tak właśnie powinna smakować owocówka. Mocny tytoń i niczym niezmącony, owocowy aromat pomocniczy. Tabakierka jest bardzo praktyczna i estetyczna. Pudełko jest czarne, dziesięciogramowe. Z tyłu przyklejono naklejkę z nawą producenta, ostrzeżeniem o szkodliwości i wagą. Z przodu natomiast na białej naklejce widzimy małe logo producenta, dwie dorodne truskawki i dla pewności napis „STRAWBERRY”. Wszystko to obejmuje zielona ramka. Kształt tabakierki i sposób otwierania niczym nie różni się od opakowań Bernardów- boczny suwaczek i coś a la trapez. Nic dodać, nic ująć. Za tę tabakę zapłaciłam 7 złotych i nie uważam, żeby było to za dużo. Widziałam przecenione tabaki, jak pięciogramowe Ozonki za 9 złotych (w Szczecinie), a widziałam też Gangesa za 6 złotych. 7 złotych za Samuela Gawitha jest ceną jak najbardziej adekwatną do zawartości tabakierki.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Dobry tytoń
- Naturalna truskawka
- Tabakierka
- Zmielenie
Minusy Tabaki
- Lubi zbijać się w grudy, które ciężko wysypać z tabakierki i w rezultacie wysypuje się jej o wiele za dużo na dwie, dziewczęce dziurki.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Październik 15, 2012)
Ocena ogólna 
 
4.6
Ocena smaku 
 
4.5
Ocena opakowania 
 
5.0

STRAWBERRY

Samuel Gawith Strawberry to kolejny świetny smak, do którego nie ma o co się przyczepić. W tym wypadku nie trzeba się oswoić z tabaką, by wyczuć aromat pomocniczy, którym jest truskawka. Tabaka bardzo przyjemna i delikatna w odbiorze zarówno dla osoby zaczynającej przygodę z tabaką jak i dla tego co ma za sobą już nie jedno pudełko . Pasuje powiedzieć parę słów na temat tabakierki: standardowa zarówno dla Samueli Gawithów i Bernardów czyli na boczny suwaczek. Sama tabakierka jest czarna, na przedzie widnieje biała naklejka z czerwoną ramką. Znajduje się również tam logo producenta oraz 2 soczyste truskaweczki. Pora na walory smakowe. Tak jak mówiłem, z truskawką nie trzeba się oswoić jak np. w przypadku SG Apple . Tu zapach jest od razu wyczuwalny . Na pierwszy plan wysuwa nam się mocny standardowy zapach Samuelowskiego doskonałego tytoniu, a kiedy tytoń zaczyna słabnąć, pojawia się wspaniały, wyrazisty aromat truskawki. Jeśli chodzi o konsystencję, jest standardowa dla marki. Barwa- jasny brąz, zmielenie bardzo drobne, wilgotność- w tym wypadku tabaka jest lekko wilgotna. Ogólnie podsumowując, jest to produkt naprawdę świetny i odpowiedni na codzienną tabakę dla każdego .Nabyłem ją w cenie 7 zł za 10 gram. Tak więc do sklepów! To będzie na tyle, dziękuje i pozdrawiam. Wasze zdrowie. Snuff!

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Świetne świeże truskaweczki
- Tabakierka
- Tytoń
- Zmielenie oraz wilgotność
- Cena
Minusy Tabaki
- Brak
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
4.6
Ocena smaku 
 
4.5
Ocena opakowania 
 
5.0

Truskawka

Truskawki są dość specyficzne, ale niekoniecznie jako owoc „jako taki”. Niemal wszystko, co truskawkowe, poza samymi truskawkami jest, wg mnie, niezbyt smaczne. Przykładem mogą być lody, które smakują w zasadzie jak nie wiadomo co. Może po prostu jak produkt „truskawkopodobny”?
Warto tu nawiązać do informacji przytoczonej przez Pastora – smak truskawkowy jest trudny do wytworzenia… Nie do uzyskania go z owocu, ale wytworzenia. Stąd mamy pewnie te nieszczęsne lody, serki, budynie, cukierki, czy lizaki. Bardzo jednak lubię czekoladę truskawkową (truskawkopodobną!) od Goplany – jest z, ponoć truskawkowym, nadzieniem. Raczej nie jestem w stanie teraz powiedzieć jaki ma właściwie smak, ale podejrzewam, że smakowałaby tym mniej, im bardziej smak przypominałby (bo tylko „przypominał”) truskawkę. Piszę tak, ponieważ nie sądzę, żeby w najbliższej przyszłości komuś się udało przekroczyć granicę „truskawkopodobności” i stworzyć smak truskawkowy w czekoladzie, czy lodach.
Za imitacjami smaku truskawki nie przepadam – spożyc mogę, ale preferowałbym coś innego (swoją drogą jak smakowałby napój truskawkowy, czy truskawkopodobny?).
Innym produktem mającym odwzorować truskawkę jest tabaka od Samuela Gawitha. Cóż… Drugi wyjątek mogę powiedzieć, bo „Strawberry” naprawdę mi smakuje! ALE! Jest tu zasadnicza różnica w stosunku do wspomnianej wyżej czekolady – tu czuć truskawkę!
Pragnę jednak od razu zaznaczyć, że moje sumienie nie pozwala na powiedzenie, że spodoba się każdemu kto nie cierpi (nie tylko „nie przepada”) syntetycznych smaków „truskawkowych” – truskawka jest jednak tabaczana, a nuta pewnej, lekkie sztuczności dalej może być wyczuwalna.
Coś jednak jest, co sprawia, że produkt nie jest dnem – truskawka posiada pewien stopień soczystości, który nie był, co jasno da się wyczuć, uzyskany nadmiernym dosłodzeniem. Myślę, że łatwiej to porównać do wąchania rozkrojonej, świeżej truskawki – miąższ w „toto” nie jest, ale chyba lepszej tabaki truskawkowej się nie da stworzyć. Sam fakt wymyślenia receptury takiego niespotykanego aromatu budzi podziw. Jak nie Samuel Gawith to kto w takim razie? Chyba nikt!
Małą wadą jest czasami zanikająca soczystość i pojawiający się dziwny sztuczny posmaczek.
Aromat jest dobrze wyczuwalny, szczególnie jak na tabakę tego gatunku – zdecydowanie silniej, niż np. w „Apple” od tego samego producenta.
Proszę jednak nie wyobrażać sobie, że efekt jest porówynwalny z wepchnięciem sobie truskawki w usta (czy też nos) – produkt jest dość subtelny i jest duże ryzyko, że ktoś odnajdzie tutaj tylko to, co prezentują sobą truskawkopodobne… Eh, lody. No chyba lody są najbardziej „truskawkowe” nie licząc Samuela Gawitha Strawberry. Potwierdzone doświadczanie na osobie „antytruskawkopodobnej”. ;)
Trzeba się choć trochę wczuć i mieć choć odrobinę chęci by wydobyć z tej tabaki to, co najlepsze.
Aha! Tytoń… Tytoń jak to tytoń w tej firmie – jest przez chwilkę na początku, ale w porównaniu do… Eh, znów – Apple nie można się nim specjalnie cieszyć. Mówię o Apple bo w Mandarin i Raspberry tytoniu nie poczujemy wcale. Innych tabak tej firmy, poza typowo tytoniowymi, nie znam… JESZCZE.
Kto robi najlepsze owocówki? Samuel Gawith. Nie powiem bezapelacyjnie, bo mam też trochę do zbadania produktów Toque – nie widzę innego konkrunta.
Proszę wybaczyć „delikatne” zboczenie z tematu.
Tabakierka… Ja posiadam wersję z nową etykietką – jest bardzo ładna, jak pozostałe. Jest skromnie, ale dwa owoce przyciągają wzrok i chce się zażyć.
Konsystencja – średniozmielona, raczej jaśny, niż ciemny brąz przy średniej wilgotności. Wszystko w sam raz jak dla mnie.
Reasumując jest to tabaka w której można odnaleźć truskawkę – chyba najlepszą… Syntetyczną rzecz jasna – do naturalnej truskawki jeszcze trochę brakuje.
Wrażenia… Oceniam na 4, ale za to, że jest to truskawka i że nienajlepiej jest oceniana wystawiam ostatecznie…
PS. Duże ilości nie wspomagają aromatu – nawet przeciwnie…

Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Kwiecień 01, 2011)
Ocena ogólna 
 
3.2
Ocena smaku 
 
3.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Strawberry

Przeglądając poczekalnie tabak ujrzałem Samuela Gawitha Strawberry. Patrzę brakuje jednej recenzji by przedrzeć się do rankingu. Myślę tabakę tę mam już długi, długi czas, recenzji nie skrobnąłem, to dlaczego jej nie pomóc? Pamiętając aromat tej tabaki postanowiłem sobie go przypomnieć. Wiedziałem czego się spodziewać.
Mamy do czynienia z typowym wyrobem z Kendal. Suchy, pylisty, z charakterystycznym popiołowo/kurzowym aromatem w tle. Tabaka koloru, który można określić jako ciemny rudy.
Tabakierka jest dobra, ładna naklejka, solidny plastik, suwak też porządnie wykonany. Czwóra się należy, bez żadnej dyskusji.
Odnośnie aromatu to przez chwilę pomyślałem, aby w to miejsce przekopiować recenzję, którą pisałem odnośnie truskawki od WoSa. Nie zrobię tego, bo pomimo, że te dwie tabaki są bardzo podobne, prawie identycznie, to jednak tabaka z Sharrow wypada lepiej. Czujemy w tym Samuelu truskawkę. Delikatna, nienachalna, nieśmiała, lekka, słaba, nie czujemy już jej. Tak to właśnie wygląda. W tle cały czas unosi się ten charakterystyczny zapach, który nie każdemu pasuje. Nie jest to zła tabaka, bo na dobrą sprawę nie mamy czego jej zarzucić. Z drugiej strony nie jest to też tabaka, którą możemy wielce chwalić. Owszem należy jej się kilka pozytywnych słów, ale to chyba koniec...
Jeżeli ktoś nie lubi wyrobów z Kendal, to truskawka z tej stajni, prawdopodobnie tego nie zmieni. Jeśli ktoś lubi, to będzie wiedział czego oczekiwać. Jeśli ktoś nie wie czy lubi tabaki Samuela Gawitha, to niech po truskawkę nie sięga...

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Właściwie to nie wiem, chyba tabakierka, bo ceny tego produktu nie pamiętam.
Minusy Tabaki
- Niby nie ma, ale jednak coś jest nie do końca tak.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Styczeń 07, 2011)
Castorp
Ocena ogólna 
 
1.6
Ocena smaku 
 
1.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Porażka

Od razu powiem, że tabaki tej dał mi spróbować kolega ze szkolnej ławy. Wiedział on, że tabaczę i pewnego pięknego dnia sprawił mi niespodziankę tą tabaką. Jako, że ma on przewlekły katar, nie mógł jej spróbować i dał mi ją do zrecenzowania, sypiąc mi na rękę sporą dawkę specyfiku. Szczęściem jest, że jej nie spróbował, bo ta tabaka to rzecz nie warta zachodu. A teraz koniec osobistej wycieczki.

Tabaka ta jak inne SG jest pylista. Pył aż gryzie w nos, o ile tam trafi, gdyż bardzo, bardzo łatwo ją nieopatrznie zdmuchnąć. Kolor piasku. Mocne zmielenie. Niemożebnie sucha.

Truskawka...jest wiele tabak truskawkowych, acz ta nie jest produktem wybitnym na ich tle. Truskawki nie czuć wcale. Po przebiciu się przez pył w nosie czuć delikatną truskawkę, ale od tabaki o tym zapachu spodziewałam się stuprocentowego zapachu, mocnego truskawkowego kopa.

Kolejna przygoda z SG nie zakończyła się dobrze. Nie polecam jej dla amatorów, gdyż ich zniechęci do tabak. Po Black Coffee i Peach, kolejna porażka (moim zdaniem) Samuel Gawitha. Not my cup of tea, jak rzekliby Anglicy.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Ładna tabakierka, acz ma swe wady
Minusy Tabaki
- Niepraktyczna tabakiera
- Nie czuć truskawki!
- Istny pył
- Dostępność
- Nie warta swojej ceny
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Zobacz wszystkie recenzje użytkowników
e-max.it: your social media marketing partner