redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Klostermischung Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.7 (31)
45284   0   2   0   0   12

Recenzje użytkowników

31 reviews

 
(23)
 
(6)
 
(2)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.7
 
4.7  (31)
 
4.7  (31)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
31 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4 5 6 7  
Sortowanie 
 
(Updated: Wrzesień 21, 2012)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Klostermischung

Mnich spojrzał w lewą stronę spod swoich zaokrąglonych okularów. Leciutko zmarszczył brew. Na jego twarzy było widać szyderczy uśmieszek, jakby nagle opanowały go diabelskie moce. Coś miało się wydarzyć. Coś tak zmieniło tego uduchowionego człowieka w jednej chwili. Siedzący przy stole starszy człowiek w ciemnej piusce i jasnobrązowym habicie w jednej ręce trzymał jakiś okrągły pojemnik zaś w drugiej trzymał coś swoimi palcami tak delikatnie, tak powabnie, że to właśnie to mogło być przyczyną jego grzesznego podniecenia. Tę właśnie rękę przybliżał do swojego nosa.

Taką sceną na opakowaniu „Klostermischung” uraczyli nas Bracia Bernard na tle jasnozielonym. Nad mnichem mamy ładny, czarny napis „Schnupftabake” informujący z czym mamy okazje się zmierzyć. Obok tego mały herb – czarny gryf z kluczem na niebieskim tle. A na samym dole, pod mnichem, na tle czerwonej wstęgi - nazwa tabaki. Sam rewers opakowania jest również ciekawy, gdyż mamy tam dwa gryfy, które podtrzymują herb swoimi szponami.

A no właśnie. A czym jest samo opakowanie tej tabaki? Już wyjaśniam. Jest to tekturowe pudełko znane nam chociażby z takich rzeczy jak to od kart do gry. Bardzo fajnie to wygląda, ale zaraz ktoś sobie pomyśli czy tabaka się z tego się nie wysypuje. Właściwie mogłoby tak być gdyby...no i otworzę w tej chwili pudełko...nie sam fakt, że tabaka znajdująca się w nim nie była w woreczku. No i tu mamy problem. 50 gram tabaki w woreczku to dosyć dużo i może nam po jakimś czasie zwietrzeć w nim. Polecam zakupić jakąś tabakierkę, zdaję mi się, że nawet Bernard posiada takową akurat na 50g, ale zrobioną z plastiku.

Kolejną ciekawostką znajdującą się w opakowaniu jest mała plastikowa łyżeczka. Jej przeznaczenie jest mi zupełnie obce. Zaskoczyłem się z początku o co może chodzić z tą łyżeczką. No i przeszukując internet w poszukiwaniu wiedzy natknąłem się na bardzo eleganckie forum, którego adminem był „wszechwiedzący” Niemiec. No i jego przypuszczenia były takie, iż łyżeczka może służyć do zażywania. Kiedyś takie traktowanie tabaki było bardzo modne we Francji dawno temu, a i jeszcze przy okazji niektóre bawarskie tabakierki wciąż posiadają przyczepione do siebie na łańcuszkach łyżeczki.

No to postanowiłem uraczyć się tabaką – „metodą łyżeczkową”. Skoro takie jest założenie Bernarda, żeby pokazać stare dzieje no to czemu nie? Próbujemy. Troszeczkę na łyżeczkę sobie nabrałem. Ale nim zażyję „Mikstury mnicha” to warto wspomnieć, iż tytoń jest średnio zmielony i jest mieszaniną najwidoczniej kilku gatunków, gdyż wśród koloru ciemnego brązu, zauważyłem jakieś małe czarne drobiny. Dziwna sprawa, ale woń, którą ta tabak wydziela jest niebywała. Coś niebywale pysznego trafi do mojego nosa. Oj czuję to i to czuję bardzo dobrze.

Mamy tu jakiś mix różnych aromatów z czego przewodnim jest bardzo słodki rum. No, ale ta słodycz nie bierze się znikąd. Wydaję mi się, że wyczuwam jakiś miód i wanilie. Tak zdecydowanie te dwa składniki. „Klostermischung” idealnie pasowałby do stołu pełnego słodkości na jakimś przyjęciu, albo wśród znawców wyrafinowanych trunków. A dla zwykłego człowieka? Po obiedzie, albo w trakcie deseru. Słodycz w pełnym tego słowa znaczeniu to właśnie ta cudna tabaka.

Coś jeszcze mógłbym dodać, ale nie jestem w stanie, gdyż właśnie uśmiecham się jak małe dziecko co dostało cukierka od rodziców.

Mnich spojrzał w lewą stronę spod swoich zaokrąglonych okularów...i w tym wypadku nie zgrzeszył!

Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Październik 22, 2012)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Bordeaux wśród tabak

To moja pierwsza recenzja, więc proszę o wyrozumiałość.
Tabaka jest jak wino. Ma zarówno swoje Komandosy i Beczułki, jak i wina z wyższej półki jak Bordeaux, czy Chateau. Wiadomo, każdy młody człowiek przeleci przez całą gamę najróżniejszych win, zanim dojdzie do najznakomitszych trunków. Tak i ja wyrosłam z Komandosów, jakimi w tym wypadku są prawie wszystkie Poschle, podkreślam- prawie, bo pośród nich są też prawdziwe perełki, jednakże jest w większości z nich coś, co mnie odrzuca. Nie mogę pogodzić się z tym nieprzyjemnym, przesadzonym mentolem, który z prawdziwą finezją niszczy nawet najcudowniejsze smaki.
Klostermischung jest właśnie takim Bordeaux wśród tabak. Kiedy otwieramy butelkę wina, robimy to ostrożnie, wąchamy, smakujemy, sprawdzamy, czy to jest to, co nam odpowiada, tak samo trzeba postępować z Mnichem. Kiedy tylko Klasztorna Mieszanka stała się częścią kolekcji od razu zrobiła w niej rewolucję. Przede wszystkim niesamowity aromat wędzonki i tytoniu stłumił zapachy wszystkich innych tabak, aż do momentu pojawienia się Stoka. Amatorzy Poschla, którzy zwykle ograniczają się do gimnazjalistów wciągających przesadnie długie kreski Ozony Raspberry, bo nie maja pojęcia o istnieniu innych tabak oraz dorośli ludzie, którym te tabaki faktycznie odpowiadają, mogą powiedzieć, że Mnich jest za mocny, nie czuć mentolu, że zmielenie jest złe... Ale właśnie o to chodzi! To jest w nim piękne. Jest cudowny! Ciemny, grubo zmielony, lekko tłusty tytoń otacza go magnetycznym urokiem, posiada genialny aromat dobrej jakości tegoż, połączony z niebanalnym i intensywnym zapachem wędzonki, a rum, ukryty i tajemniczy nadaje magicznej mistyczności i przyjemnie szczypie w nos, a co najważniejsze, nie ma w nim ni krzty przeklętego mentolu. Zażywają go ludzie, którzy potrafią docenić kunszt i szanują smak tradycji. Bracia Bernard bardzo dobrze wiedzieli co robią. Należy im się za to wielki pokłon. W przeciwieństwie do niektórych Poschli, Klostemischunga mogłabym zażywać na co dzień, ponieważ za każdym razem, gdy trzymam prześliczną tabakierkę z wizerunkiem mnicha z cwanym uśmieszkiem- oj tak! On bardzo dobrze wie, że będzie szczypało ;), czuję się jakbym otwierała ją po raz pierwszy w życiu. Jako osoba z chronicznym katarem muszę przyznać, że bardzo dobrze czyści nos, a aromat całkiem długo się utrzymuje. Kosztował 12 złotych, ale nawet gdyby kosztował więcej, nie żałowałabym pieniędzy na 10 gram tak niesamowitego i stonowanego wyrobu.
Na koniec chciałam pozdrowić Ralfa-p., który zainspirował mnie do napisania tej recenzji i uświadomił, że dziewczęta zachwycające się Mnichem należą do nielicznego grona. ;)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Nietuzinkowy smak,
- Mocny aromat tytoniu,
- Funkcjonalna tabakierka,
- Bordeaux wśród tabak,
- Dobrze czyści nos,
- Jest w nim "to coś".
Minusy Tabaki
- Takowych nie dostrzegam, acz moja opinia nie jest ani odrobinę obiektywna. ;)
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Lipiec 03, 2013)
Ocena ogólna 
 
4.2
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Diament ze skazą

Przez długi czas wybitnie mi popularny "mnich" nie leżał. Kiedy do wyboru miałem takie wspaniałe wspaniałości jak m.in. Aecht Altbayerischer, Perlesreuter czy Weis-Blau, wolałem sięgnąć po którąś z nich niż po bohatera niniejszego opisu. Klostermischung poszedł w odstawkę na dłuuugie tygodnie. Kiedy jednak tłuste czasy się skończyły, a większość tabakierek w mojej kolekcji zaczęła świecić pustkami, "mnich" niejako z przypadku dostał druga szansę. Zwłaszcza iż w portfelu hulał wiatr, toteż szans na urozmaicenie tabaczanego menu nie było. Nos chyba zaczął się przyzwyczajać do dosyć specyficznej tabaki jaką jest Klostermischung. Jednak od huraoptymizm co niektórych recenzentów oraz forumowiczów byłem daleki.
Pierwsze co rzuca się w oczy przed zażyciem to nierównomierne zmielenie. Generalnie zmielenie określiłbym jako średnie. Proszek jest tłustawy, ciemny jak smoła i niesamowicie wonny. Wcale nietrudno natrafić na całkiem spore, bardzo twarde grudki, które dosyć ciężko zmiażdżyć nawet przy pomocy palców. Forma tabaki sprawia, że po sznupnięciu często zdarza się iż jakieś większe kawałki wypadają z nosa.
Kiedy już proszek wyląduje w nozdrzach czuć pieczenie i szczypanie. Nie jest to jakieś subtelne ukłucie czy muśnięcie, ale stan który towarzyszy nam przez dłuższą chwilę. Dochodzi do tego zalewające całą jamę nosową uczucie ciepła powodowane przez rum(?). Mieszanka aromatów jest doprawdy imponująca. Jest tam doskonale sfermentowany tytoń o bardzo przyjemnym zapachu wędzonkowo-dymnym. Może to aż nazbyt oczywiste skojarzenie, ale przywodzi mi on na myśl wędzarnię wujka gdzie wyrabiał wszelkiego rodzaju, wspaniałe, swojskie wędliny. Dalej mamy aromat świeżo mielonej kawy, który przeistacza się za moment w gorzką czekoladę. A jakby jeszcze wrażeń było mało, wszystkiemu towarzyszy wyborna słodycz, która pasuje do tej całej kompozycji jak ulał. Nie jest ona może jakoś dobrze wyczuwalna, a wręcz przeciwnie: delikatnie tylko zarysowana. Jest jak brakujący element układanki. Klostermischung określany jest zazwyczaj jako tabaka rumowa. Nie jestem do końca przekonany czy też ta słodycz, którą wyczuwam to właśnie rum.
"Mnich" jest bogaty w nikotynę i pod tym względem nawet najwięksi malkontenci nie mają się do czego przyczepić.
Tabakierka nie zaskakuje, bo jest standardowa dla wyrobów Bernard Tabak. A więc mamy tu do czynienia z plastikowym, 10 gramowym pudełkiem, koloru czarnego z bocznym przesuwakiem. Nadmienić trzeba, że w przeciwieństwie do niektórych dzieci Bernarda, suwak chodzi bardo lekko-tak jak powinno być. Etykieta pasuje zarówno do ducha tabaki, a tym bardziej do jej nazwy. Prezentuje się niezwykle okazale. Na naklejce nie ma właściwie jakiegoś zbędnego elementu. Szczególnie do gustu przypadł mi znajdujący się na górze napis "Schnupftabak", napisany bardzo ciekawą czcionką. Centralną postacią ogniskującą uwagę tabaczarza jest rzecz jasna mnich(z lekką nadwagą) zażywający tabakę szczyptą. Na jego twarzy widnieje tajemniczy uśmieszek, związany zapewne ze wspaniałym aromatem mieszanki klasztornej. Miły akcent stanowi także malutki herb na prawo od głowy mnicha.
Kapitalna mieszanka zapachów tego wyrobu, a także nienagannie wykonane puzderko nie są mi w stanie przesłonić jej wad. Jest to bodajże jedyna tabaka, która powoduje u mnie bardzo bolesny spływ do gardła. Pal licho że boli. Niestety towarzyszy temu także ohydny posmak w gardle. Nawet mi przez myśl nie przechodzi zażywanie "mnicha" bez czegoś do picia pod ręką. Właśnie przez tą dosyć dla mnie poważną niedogodność, Klostermischung nie jest zbyt częstym gościem w moim nosie. Nie gra roli ilość zażytego proszku, bo też po nawet najmniejszych dawkach borykam się z podrażnioną śluzówką i gardłem.
Jak można wnioskować z mojej recenzji, wyrób ten nie ma zbyt wielu słabych punktów. Wymienione przeze mnie wady stanowią drobną skazę tej tabaki, które jednak rzutują na jej odbiór. W jakimś niewielkim stopniu odbierają radość z zażywania jej i nie pozwalają mi się w pełni cieszyć bogactwem aromatów.

Jeśli ktoś nie odczuwa opisywanych przeze mnie niedogodności to śmiało może dodać do oceny smaku co najmniej 0,5 :)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-pozornie klasyczny, tłusty schmalzler, ale nie do końca...
-ładna tabakiera
-duża dawka nikotyny
-funkcjonalne pudełko
Minusy Tabaki
-podrażnia śluzówkę
-bolesny spływ do gardła
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Styczeń 26, 2012)
Ocena ogólna 
 
4.6
Ocena smaku 
 
4.5
Ocena opakowania 
 
5.0

Bernard nie zawodzi

Acha! Bernard! To MUSI być coś. Coś bardzo dobrego i wyjątkowego. To, że wybrałem akurat tego schmalzlera z zasobów Olsztyńskiej trafiki zależało częściowo od recenzji napisanych przez innych użytkowników, ale niespecjalnie wdawałem się w ich (recenzji rzecz jasna) analizę, zastanawianie się nad zakupem, czy cokolwiek. Zobaczyłem – kupiłem bez jakichkolwiek planów.
Tak, jak się spodziewałem jest to produkt pierwszej klasy – wyjątkowy. Póki co jest to mój ulubiony schmalzler...
Po kolei – tabakierka. Nie spotkałem się z tekturowym opakowaniem, tylko ze „zwykłą” tabakierą Bernarda. Sama konstrukcja tej tabakierki to cztery „na start”. Nie wiem, co musiałoby ją szpecić i w jakim stopniu, żeby dostała trójkę.
Na tej jest... Mnich w okularach o spojrzeniu co najmniej nieprzyzwoitym. Wygląda na to, że nie oszczędza sobie przyjemności i właśnie ma zamiar zażyć [zapewne] jakiś wyśmienity, tradycyjny produkt.
Klostermischung... klasztor i mieszanka. A do tego zupełnie stosowna niestosowność mnicha z tabakiery. Sama tabaka jest wprost wyborna – taki „sekret mnicha”. ;D
Wszystko pasuje, ale pozostaje tylko napisać jaka jest sama tabaka.
Czarna jak piekło i czerw... Tylko czarna. Konsystencja jak na schmalzlery przystało – tłuściutkie i grube kawałeczki roztartego tytoniu. Dość typowo.
Zanim jednak o smaku... Dużo nikotyny, wyjątkowo dużo. Nie kręci w nosie, łez nie wyciska, ale mocno uderza dużą dawką nikotyny. O ile nie palimy papierosów to możemy to dobrze odczuć.
Wędzonka – jest. Wyraźna i mocna, więc raczej od standardów nie odbiega. A przy tym tytoń – również oczywiste.
Co poza tym? Rum. Nie jest to znów alkoholowy dodatek, tylko czysto „rumowy”. Jak opisać smak rumu wyjęty wprost z... rumu? Może to nie on jest wyjęty tylko wyjęto właściwie sam alkohol.
Jaki jest rum nie da się opisać – każdy na pewno miał do czynienia, jeżeli nie z samym trunkiem to choć z rumowym dodatkiem do ciast.
Jak rum z rumu rumowej tabaki ma się do samego rumu? Tak, jak na Bernarda przystało idealnie. I tyle.
Całość komponuje się świetnie i dostarcza wiele przyjemności. Tabace nie jestem w stanie nic zarzucić, a na usta (palce!) cisną się same komplementy. Aromatem można się delektować i go podziwiać.
Kolejny rewelacyjny produkt Bernarda raczący nas rumowym aromatem i dużą dawką nikotyny. Szczerze polecam. :)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- wyśmienity rum
- schmalzler Bernarda
- tabakiera
- naprawdę duża ilość nikotyny
Minusy Tabaki
- dużo nikotyny?
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Maj 22, 2011)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Klostermischung

Kolejnym schmalzlerem ze stajni Bernardem z jakim mam przyjemność obcować jest Klostermischung. Jeśli wierzyć nazwie, to mamy do czynienia z tabaką rodem z klasztoru. Utwierdza nas w tym mnich śmiejący się do nas z tabakierki. Mnich ten jest wyraźnie zadowolony ze swojego dzieła, którym jest ta tabaka. Co jak co, ale swego czasu, mnisi znali się na tabace jak mało kto. Po twarzy braciszka widać także niepokojące zafascynowanie rumem (być może i upojenie). Właśnie rum jest tutaj jedną z największych atrakcji.

Tabaka jest w kolorze wyblakłej czerni. Tytoń jest grubo zmielony i mocno zwilżony. O tabakierze co nieco już powiedziałem. Głównym jej punktem jest pięknie namalowany mnich. Sama konstrukcja tabakierki, to dobrze znane, Bernardowskie pudełeczko.

Zapach jaki można wyczuć przez dziurkę tabakierki, to ciężki zapach intensywnie wędzonego tytoniu. Sam aromat niewiele nam zdradza. Dopiero po zażyciu, ujawnia nam się cała paleta zapachów.
Na pierwszym planie oczywiście jest tytoń. W dalszej kolejności, czuć starą, dobrą śliwę, lecz nie ona jest tu najważniejsza. Główną atrakcją jest tutaj rum. Jego słodka, pozbawiona spirytunku woń pieści nasze nozdrza. Teraz już rozumiem radość mnicha z tabakierki.
Mimo iż tabaka jest ciężka, tradycyjna i bezkompromisowa, to nie drażni naszej śluzówki. Wręcz przeciwnie, jest jak balsam dla nosa. Choć dla naszego gardła już nie koniecznie. Jednakże jest to wada, a raczej cecha chyba wszystkich schmalzlerów, więc nie można mieć im tego za złe.
Proszę państwa, pod każdym względem, mamy tu do czynienia z genialnym wyrobem. Kto gustuje w schmalzlerach, nie ma prawa się na Klostermischungu zawieść.

Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
31 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4 5 6 7