redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Klostermischung Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.7 (31)
45284   0   2   0   0   12

Recenzje użytkowników

2 reviews with 3 stars

31 reviews

 
(23)
 
(6)
 
(2)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.7
 
4.7  (31)
 
4.7  (31)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
2 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 2  
 
Sortowanie 
 
Ocena ogólna 
 
2.8
Ocena smaku 
 
2.5
Ocena opakowania 
 
4.0

Zdecydowanie na nie

Zawiodłem się. Spodziewałem się dużo lepszego produktu a dostałem w swoje ręce tabakę z pewnością oryginalną i niepowtarzalną, ale wg mnie raczej niesmaczną. O gustach się podobno nie dyskutuje bo są przecież miłośnicy piwa na wędzonym słodzie wnoszącym specyficzny „dymny” smak i aromat gotowego piwa. Tak samo nie zaskakuje mnie, że komuś może smakować Mieszanka Klasztorna. Po kilkunastokrotnym użyciu wiem już, że tę tabakę chętnie oddam w ręce jej miłośnika. Poza osobliwością niewątpliwą wadą jest chyba jeden z najgorszych spływów do gardła jakie miałem, przypominający smak pod koniec palonego cygara lub fajki - piekąco-kwaśny.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- dobra zawartość tytoniu
- duża wilgotność
- konsystencja
Minusy Tabaki
- smak i zapach wędzonki
- spływ do gardła
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Listopad 21, 2012)
Ocena ogólna 
 
3.4
Ocena smaku 
 
3.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Cztery razy naj!

Wyrób ten stanowi pewnego rodzaju historię dla mojej przygody z tabaką. Przypomina mi jeszcze stare czasy, kiedy to byłem stałym bywalcem kanałów IRC, dzięki którym poznałem masę ludzi, z którymi utrzymuję kontakt do dziś. Tam poszerzałem pierwsze horyzonty tabaczane, tam też zebrało się paręnaście osób, by pewnego dnia zorganizować zamówienie sproszkowanych specjałów z Niemiec. Stare, piękne czasy, kiedy tabaki w Polsce były dostępne, jednak różnorodność była mocno ograniczona do tabak firmy Poschl, paru WoSów, garstki wyrobów Samuel Gawith i nielicznych, pojedynczych wyjątków. Pamiętam, kiedy moja część zamówienia dotarła przed moje oblicze. Dzisiejsza radość z otrzymania tabaki, którą mogę kupić w wielu miejscach w Polsce z półki lokalnej trafiki czy dostępnej na allegro, gdzie za niewielkie pieniądze mam wymarzony wyrób przed sobą to nic w porównaniu z tą odskocznią od 6 rodzajów dostępnych natenczas w moim mieście.

Wybór tabaki był dla mnie trudny. Wielki to był rarytas, widzieć na podstronach rajek.de(serwis już nie działa, więc żadna to kryptoreklama) mnóstwo produktów dostępnych tam praktycznie na co dzień. Gdyby mógł, mój nos śliniłby się jak głodny pies widzący aromatyczny stek przed nim. Jak zdecydować się na odpowiedni zakup? Którą tabakę wybrać? Z pomocą przyszedł do mnie, nieco wirtualnie w swej uprzejmości, niejaki sleo. Wel z pewnością wie, któż to, może nieliczni też kojarzą. Tak więc on oraz ciekawe zdjęcie na tabace, oraz fakt, że było to kartonowe opakowanie przekonały mnie. Zamówiłem wtedy chyba 6 tabak, wśród których był również Aecht Altbayerischer Schmalzler.

Czas przejść do pierwszego "naj-", ze wspomnianych w tytule owej recenzji, która coś czuję, przybiera powoli zarys słownego giganta. Oglądanie łupów, jakie udało się dostać, pamiętam do dziś. Jak małe dziecko patrzyłem na różnorodne wyroby, Aecht, Packard's, McChrystal's O&G zapadły mi najbardziej w pamięci. Ale żaden z nich nie był, jak właśnie Klostermischung, tak... intrygujący. Mnich patrzący na nas ucieszonym, lekko szatańskim wzrokiem wręcz hipnotyzował, mówił do mnie, że te 50 gram tabaki będzie intensywnym towarzyszem mojej podróży przez meandry pełnoletniości. Od razu muszę nadmienić, iż czeka nas tu drugie "naj-", a mianowicie sam sposób zapakowania, który może nie jest/był zupełnie unikatowy, to jednak wywołał drugi zachwyt dziecięcej radości. Oto, oprócz tabaki, jakże aromatycznie łechcącej moje zmysły z opakowania wystaje coś niebieskiego. Owiana plastikiem, wiejąca lekką tandetą, odznaczająca się na tle opakowania, ŁYŻECZKA. Cóż, żadna to oryginalność, jak już udało mi się wspomnieć, jednak ów fakt mnie ucieszył. W Gekachelterze znalazłem podobną, aczkolwiek to ta będzie dla mnie moją pierwszą, moją pierwotną.

Opiszę może moją "tabakierę", gdyż teraz dostępne w sklepach są akrylowe, ładne opakowania. Kartonowe pudełko, podobne do kart do gry. Na okładce wita nas jedynie nazwa tabaki, napis "Schunpftabake" oraz wspomniany wyżej, będący moim "naj-" do dziś, ubrany w habit oraz piuskę(w tym miejscu należą się podziękowania dla Nitza za pomoc w identyfikacji nakrycia głowy) mnich. Ciekawostką jest to, że obok niego znajduje się malutki herb z bodajże krukiem trzymającym klucz. Z tego co wywnioskowałem, jest to herb fabryki Bernarda. Nie jestem tego jednak pewien, choć tył opakowania to sugeruje. Jako rzecz wyraźnie odznaczającą to opakowanie od innych dostępnych na rynku mogę rzec, iż zawiera ono napisy nie tylko z tyłu, lecz także po bokach kartonika. W środku tabaka zapakowana jest w folię, w której ma się mieścić aż 50 gram proszku!

W woreczku powitała mnie wielka, zbita gruda. Musiałem mocniej ścisnąć, by jakaś część się od niej oderwała. Barwa brunatna, bardzo ciemna. Na tej tabace zobaczyłem też jaka jest różnica pomiędzy wilgotnością, a tłustością. Spodziewałem się po schmalzlerze(pamiętając Doppelaromę), iż będzie dość wilgotna. Niedoczekanie. Sucho, sucho i jeszcze raz drapiąco. Ale tutaj przechodzimy do trzeciego "naj-", jakie ta tabaka w sobie posiada - zmielenie. Grubszych grudek nie widziałem w żadnej tabace dotąd. Wyraźnie da się odróżnić owalne ziarenka zmielonego tytoniu. Daje to do myślenia, jaki ogląd księdza z kilkoma latami posługi się widuje. Jego cechą charakterystyczną jest okrągły, wyraźnie odstający brzuszek. Ta tabaka to właśnie wypomnienie łamania pierwszego z grzechów głównych w kościele katolickim zakazu. Zabrzmi to wyjątkowo w stylu niepasującym do tego wyrobu, ale jest grubo.

Co wita mnie z tabakiery do dziś? Jakiś słodkawy, lekko drażniący aromat. To drugie porównałbym do uczucia wąchania mocniejszego alkoholu. Ta część aromatu aż lekko piecze w oczy, mimo że w nosie nic nie wylądowało! Dodatkowo wszystko okraszone jest jakimś piernikowatym tłem.

Jak wspomniałem, tabaka jest dość sucha, choć ładnie się lepi do palców jak i śluzówki nosa. Nie uderza nas mocą, nie powoduje potoku łez, jest delikatna, jednak natarczywa. Ciągle piecze, nie daje o sobie zapomnieć, gdy ma się ją w nosie. Alkoholowy aromat przebija się na pierwsze tło. Niektórzy wspominają rum, nie chcę jednoznacznie stwierdzać tego. Pewne cechy ma, jednak musiałbym znów napić się rumu(bo dawno tego nie robiłem), by wypowiedzieć się w pełni. Mam jednak pewne wątpliwości. Można jednak rzec, że nie jest to zwykła, nachalna i pospolita czysta. To alkohol z otoczką, ze sposobem wyrabiania, do którego piracki trunek pasowałby. Obok tego słodki akcent pokazuje swoje oblicze i przeradza się w rodzynki, trąci mi to wszystko wanilią ukrytą gdzieś w pierniku. Wyczuwam też typowy dla Bernarda aromat schmalzlerowskiego tytoniu, w swej kakaowo-piernikowej formie. Tabaka ta w myślach przenosi mnie to starej, drewnianej, górskiej chaty w górach, gdzie w zimny, jesienny wieczór raczę się słodkim piernikiem, zapijając go do snu rozgrzewającym rumem. Wiatr gwałtownie uderza w okna, świszcze złowrogo, a ja z kompanami, przy niewielkiej lampce, z książką leżącą nieopodal, zajadam się i "rozgrzewam". Po pewnym czasie trunek się kończy, zostawiając za sobą delikatną mgiełkę, a w ustach nadal gości smak słodkiego piernika. Wszystko to nie jest katujące sobą, nie pozwalające myśleć o czymś innym. Jest to tabaka, która jest dla nas wyraźnym tłem rzeczywistości, pozwalająca się przenieść w krainy wyobraźni przy dobrej książce.

Tabaka ta jest dobra. Dla niektórych wyrobów to dobra referencja, dla niej to wada. Spodziewałem się o wiele więcej. Zarówno sleo, jak i okoliczności zamówienia, po zawadiackiego mnicha, aż po korcący aromat unoszący się z kartonika mówiły mi, iż będzie to niezapomniana przygoda. Okazało się, iż spotkał mnie dobry, surowy jak wnętrze starego klasztoru, tradycyjny schmalzler. Chciałem więcej. Z jednej strony nie ma na co narzekać, z drugiej jednak jest niedosyt. Dochodzimy do ostatniego "naj-", niestety dla tej tabaki najmniej chwalebnego. Owa klasztorna mieszanka jest dla mnie największym, tabaczanym rozczarowaniem w moim życiu. Niestety.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ schmalzler
+ dobrze czyści nos
+ słodko-alkoholowe akcenty
+ korcący, wiercący w umyśle wzrok mnicha
+ łyżeczka
+ dobra...
Minusy Tabaki
- lecz spodziewałem się więcej
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
2 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 2