redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Klostermischung Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.7 (31)
45284   0   2   0   0   12

Recenzje użytkowników

6 reviews with 4 stars

31 reviews

 
(23)
 
(6)
 
(2)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.7
 
4.7  (31)
 
4.7  (31)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
6 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2  
Sortowanie 
 
Ocena ogólna 
 
3.8
Ocena smaku 
 
3.5
Ocena opakowania 
 
5.0

Schweinschmalzler

Klostermischung jest tabaką sławną, a może nawet (dla niektórych) kultową. Dla mnie sława jak i wysokie miejsce w rankingu tego schmalzlera są niezrozumiałe. Moim zdaniem jest wiele tabak dużo lepszych niż Klostermischung. Nawet w obrębie gatunku (w końcu nie tak licznego) można znaleźć kilka lepszych produktów. Postaram się więc rzetelnie opisać ten wyrób, a rozwiązanie fenomenu "Mnicha" pozostawiam Wam.

Tak jak zdecydowana większość produktów firmy Bernard, Klostermischung zapakowany jest w zgrabną i praktyczną tabakierkę z czarnego akrylu. W bocznej ściance umieszczony jest suwaczek pozwalający na regulowanie wielkości otworu, przez który wysypujemy tabakę. Jedyna nalepka znajduje się na awersie tabakierki i przedstawia słynnego mnicha w brązowym habicie i okularach. Braciszek uśmiecha się zawadiacko, spogląda z ukosa i właśnie zbliża do nosa szczyptę tabaki z trzymanej w dłoni tabakiery. Ta bardzo oryginalna, a jednocześnie wpisująca się w styl firmy etykieta, wywołała swego czasu sporo kontrowersji. Ja postanawiam wstrzymać się od komentarzy na temat wyobraźni niektórych tabaczników. Ponad mnichem wypisane jest gotykiem "Schnupftabak", czyli tabaka; poniżej nazwa. Jedyne co mnie zastanawia to brak wyrazu "schmalzler" lub "Brasil". Jednak rzut oka na zawartość tabakiery nie pozostawia wątpliwości. Ciemnobrązowy proszek jest grubo mielony i tłustawy jak na prawdziwego schmalzlera przystało. Kiedyś podobno używano smalcu do produkcji tego typu tabaki. Dziś stosuje się parafinę. Mam co do tego wątpliwości, bo gdy wącham Klostermischung, wydaje mi się, że jednak została natłuszczona w bardziej tradycyjny sposób. Smalec tu zastosowany musiał być wytopiony prosto ze świni wędzonej gorącym dymem. Jeśli mieliście okazję jeść świeżo wędzoną, domową kiełbasę to powinniście znać ten zapach. Użycie słowa "wędzonka", często pojawiającego się w opisach tabak tego typu, w tym jednym przypadku jest w pełni uzasadnione. O Klostermischung niektórzy mówią jako o schmalzlerze z aromatem rumowym. Ja twierdzę, że jest to schmalzler o zapachu wieprzowym. Dopiero po zażyciu przez obłoki dymu z wędzarni przebija się pewna słodycz przypominająca melasę, z której robiony jest rum. Również inne, typowe dla schmalzlerów smaki, jak kawa i czekolada, są obecne ale zmarginalizowane przez wędzonkę, co uznaję za wadę. Z drugiej strony, największą zaletą tej tabaki jest to, że owe dodatkowe nuty zapachowe nie są wyczuwalne za każdym razem, przez co w zależności od pory roku i powietrza, smak jej różni się. Jest to o tyle ciekawe, że nigdy nie ma pewności, czy do końca poznało się tą kompozycję. Wolałbym jednak, żeby tą nieuchwytną nutą była wędzonka, a nie rum, kawa czy czekolada. Rzadko w swoich recenzjach zwracam uwagę na zawartość nikotyny ale w tym przypadku nie da się jej nie zauważyć. Klostermischung jest jedną z najbogatszych w nikotynę tabak, ze wszystkich których próbowałem. Jest to kolejny, po aromacie wędzonki, czynnik, sprawiający że nie mogę jej zażywać zbyt często.

Klostermischung to dziwna tabaka. Niby rasowy schmalzler ale inny niż wszystkie. Nie wiem, w którym miejscu rodziny tych produktów ją umiejscowić, aby dobrze wypadła na rodzinnej fotografii. Przez ten zapach wędzonej wieprzowiny bliżej jej do takich specyfików jak Toque Cheese and Bacon niż Brasil Doppelt-fermentiert.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ prawdziwie schmalzlerowa konsystencja
+ jednocześnie tradycyjna i egzotyczna
+ złożony aromat pozwala na długie odkrywanie tabaki
+ tabakierka
Minusy Tabaki
- wędzona wieprzowina to nie jest to czego szukam w tabace
- za dużo nikotyny zniechęca do zażywania
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Lipiec 03, 2013)
Ocena ogólna 
 
4.2
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Diament ze skazą

Przez długi czas wybitnie mi popularny "mnich" nie leżał. Kiedy do wyboru miałem takie wspaniałe wspaniałości jak m.in. Aecht Altbayerischer, Perlesreuter czy Weis-Blau, wolałem sięgnąć po którąś z nich niż po bohatera niniejszego opisu. Klostermischung poszedł w odstawkę na dłuuugie tygodnie. Kiedy jednak tłuste czasy się skończyły, a większość tabakierek w mojej kolekcji zaczęła świecić pustkami, "mnich" niejako z przypadku dostał druga szansę. Zwłaszcza iż w portfelu hulał wiatr, toteż szans na urozmaicenie tabaczanego menu nie było. Nos chyba zaczął się przyzwyczajać do dosyć specyficznej tabaki jaką jest Klostermischung. Jednak od huraoptymizm co niektórych recenzentów oraz forumowiczów byłem daleki.
Pierwsze co rzuca się w oczy przed zażyciem to nierównomierne zmielenie. Generalnie zmielenie określiłbym jako średnie. Proszek jest tłustawy, ciemny jak smoła i niesamowicie wonny. Wcale nietrudno natrafić na całkiem spore, bardzo twarde grudki, które dosyć ciężko zmiażdżyć nawet przy pomocy palców. Forma tabaki sprawia, że po sznupnięciu często zdarza się iż jakieś większe kawałki wypadają z nosa.
Kiedy już proszek wyląduje w nozdrzach czuć pieczenie i szczypanie. Nie jest to jakieś subtelne ukłucie czy muśnięcie, ale stan który towarzyszy nam przez dłuższą chwilę. Dochodzi do tego zalewające całą jamę nosową uczucie ciepła powodowane przez rum(?). Mieszanka aromatów jest doprawdy imponująca. Jest tam doskonale sfermentowany tytoń o bardzo przyjemnym zapachu wędzonkowo-dymnym. Może to aż nazbyt oczywiste skojarzenie, ale przywodzi mi on na myśl wędzarnię wujka gdzie wyrabiał wszelkiego rodzaju, wspaniałe, swojskie wędliny. Dalej mamy aromat świeżo mielonej kawy, który przeistacza się za moment w gorzką czekoladę. A jakby jeszcze wrażeń było mało, wszystkiemu towarzyszy wyborna słodycz, która pasuje do tej całej kompozycji jak ulał. Nie jest ona może jakoś dobrze wyczuwalna, a wręcz przeciwnie: delikatnie tylko zarysowana. Jest jak brakujący element układanki. Klostermischung określany jest zazwyczaj jako tabaka rumowa. Nie jestem do końca przekonany czy też ta słodycz, którą wyczuwam to właśnie rum.
"Mnich" jest bogaty w nikotynę i pod tym względem nawet najwięksi malkontenci nie mają się do czego przyczepić.
Tabakierka nie zaskakuje, bo jest standardowa dla wyrobów Bernard Tabak. A więc mamy tu do czynienia z plastikowym, 10 gramowym pudełkiem, koloru czarnego z bocznym przesuwakiem. Nadmienić trzeba, że w przeciwieństwie do niektórych dzieci Bernarda, suwak chodzi bardo lekko-tak jak powinno być. Etykieta pasuje zarówno do ducha tabaki, a tym bardziej do jej nazwy. Prezentuje się niezwykle okazale. Na naklejce nie ma właściwie jakiegoś zbędnego elementu. Szczególnie do gustu przypadł mi znajdujący się na górze napis "Schnupftabak", napisany bardzo ciekawą czcionką. Centralną postacią ogniskującą uwagę tabaczarza jest rzecz jasna mnich(z lekką nadwagą) zażywający tabakę szczyptą. Na jego twarzy widnieje tajemniczy uśmieszek, związany zapewne ze wspaniałym aromatem mieszanki klasztornej. Miły akcent stanowi także malutki herb na prawo od głowy mnicha.
Kapitalna mieszanka zapachów tego wyrobu, a także nienagannie wykonane puzderko nie są mi w stanie przesłonić jej wad. Jest to bodajże jedyna tabaka, która powoduje u mnie bardzo bolesny spływ do gardła. Pal licho że boli. Niestety towarzyszy temu także ohydny posmak w gardle. Nawet mi przez myśl nie przechodzi zażywanie "mnicha" bez czegoś do picia pod ręką. Właśnie przez tą dosyć dla mnie poważną niedogodność, Klostermischung nie jest zbyt częstym gościem w moim nosie. Nie gra roli ilość zażytego proszku, bo też po nawet najmniejszych dawkach borykam się z podrażnioną śluzówką i gardłem.
Jak można wnioskować z mojej recenzji, wyrób ten nie ma zbyt wielu słabych punktów. Wymienione przeze mnie wady stanowią drobną skazę tej tabaki, które jednak rzutują na jej odbiór. W jakimś niewielkim stopniu odbierają radość z zażywania jej i nie pozwalają mi się w pełni cieszyć bogactwem aromatów.

Jeśli ktoś nie odczuwa opisywanych przeze mnie niedogodności to śmiało może dodać do oceny smaku co najmniej 0,5 :)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-pozornie klasyczny, tłusty schmalzler, ale nie do końca...
-ładna tabakiera
-duża dawka nikotyny
-funkcjonalne pudełko
Minusy Tabaki
-podrażnia śluzówkę
-bolesny spływ do gardła
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Marzec 19, 2013)
Ocena ogólna 
 
4.4
Ocena smaku 
 
4.5
Ocena opakowania 
 
4.0

Niegrzeczny mniszek.

Tak to już jest, że człowiek najbardziej docenia rzeczy nie praktyczne i w zasadzie jest to dość zrozumiałe. Przecież nikt nie zaprzeczy temu iż, dajmy na to, Fiatowska Panda* jest ekonomiczniejsza, ładowniejsza, opłacalniejsza, i pod tuzinem innych względów lepszym wyborem niż Ferrari Enzo*, to właśnie ten samochód doceniamy i kochamy. Wiem, wiem... takie porównanie właściwie nie ma sensu, między tymi samochodami jest gigantyczna przepaść cenowa, zostały zaprojektowane do innych celów i właśnie w ramach innych celów są nabywane, więc ktoś mnie za to skrytykuje (i po części będzie miał w tym swoją rację), ale daje nam to pewien obraz na, wspomniane wcześniej, umiłowanie człowieka do rzeczy niepraktycznych i niepozbawionych wad. Dla ogromnej części ludzkości ów Ferrari jest niezaprzeczalnie pięknym dziełem człowieczej ręki, ale piękno to jest okupione morzem wad, które choć są często niebywale frustrujące, zostają przyjmowane jako cena tego majestatu i to właśnie one sprawiają, że samochód jest tak wyjątkowy i pożądany.

Tutaj pojawia się nasz mniszek- ciężki i trudny w odbiorze schmalzler o lekkim zmieleniu i dużej wilgotności.
Za co go tak lubię ? Jeśliby się poważniej zastanowić jest wiele bardzo fajnie "smakujących" tabak, które zażywa się zwyczajnie przyjemnie, bardzo je lubię i "korzystam z ich usług" codziennie, to nieszczęsny wyrób braci Bernard'ów plasuje się w osobistym rankingu dużo wyżej. Paradoksalnie to właśnie wady czynią tę tabaczkę wyjątkową- dający się we znaki ciężar tytoniu, piekący spływ i podrażniony nos sprawiają, że nie sięgam po nią codziennie, jest więc dla mnie pewnego rodzaju rarytasem używanym tylko w razie specjalnej ochoty, a tym sposobem największy atut Klostermischung'a, jego smak, jest najlepiej wykorzystywany- ciężko się nim "przejeść", nie zrobi się nudny nawet po długim okresie użytkowania. A jaki jest ten smak ? Typowa dla tych wyrobów wędzonka, świetna wędzonka, grająca tutaj pierwsze skrzypce, z całą pewnością wyłania się też rum(połączenie dość mdławe, ale przyjemne), co dalej? Dalej, to już hulaj dusza- co jakiś czas czuję co innego. Często zdaje się, że pojawia się również lekka goryczka, co jeszcze bardziej podbija wcześniej poznaną słodycz. Ostatnio lekka woń przy wydmuchiwaniu skojarzyła mi się z Underberg'iem, choć było to nieco przelotne, a że dawno się nim nie raczyłem, może okazać się skojarzeniem bardzo mylnym. Zdecydowanie dla lubujących się w słodkich tabakach.

Co do opakowania- zwykłe pospolite pudełko(typowe dla Bernard'sów), rewelacji nie ma ale też nie ma do czego się przyczepić, dawkuję się łatwo, wygląda przyzwoicie,a i kieszeń czysta :)
O ile pudełeczko raczej bez jakichś ekscesów to etykietka bardzo na plus. Estetyczna, klasyczna, ale i z bardzo fajnym akcentem niegrzecznego mniszka.

Pojawiają się sugestie, że nie jest to tabaka dla początkujących, ale według mnie jest wprost przeciwnie. To prawda, że nie jest ona codzienna/praktyczna, ale ma to swój urok. Nie ma co przyzwyczajać się do łagodnych tabak, trzeba próbować wszystkiego na początku, by nie wyrobić sobie sztucznych upodobań- wiele tabaczarzy skreśla na przedbiegach schmalzlery tylko dlatego, że przez długi czas brali tylko łagodniejsze tabaki.

Polecam spróbować z Grado Caffe, bardzo ciekawe i smaczne połączenie.

Tabaka kusi, mam tylko nadzieję, że to nie przez wizerunek mnicha, bo to by znaczyło, że coś jest ze mną nie tak(:D), w każdym razie, to na pewno on namówił mnie do kupna.

*Modele i marki zostały podane jako przykłady, wybrane zostały losowo, nie jestem fanem żadnej z tych marek, nie reklamuje i nie zachęcam do kupna.

Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Styczeń 02, 2012)
Ocena ogólna 
 
4.0
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
4.0

No rum in this room

Szczerze mówiąc popełniłem błąd, że swą schmalzlerową edukację zacząłem (pomijając Zwiefachera, który jednak pełnokrwistym "szmalcem" nie jest) od Altbayerischa. Dlaczego? Ponieważ jest on koncentratem i esencją tego, co w schmalzlerach ważne. Tym samym wszelkie inne tabaki tego typu mogą tylko starać się dorównać Mistrzowi. A i tak zażywając je czuję się jak facet, który po wyżłopaniu stakana "spirytu" o mocy 98% sięga teraz po żołądową gorzką. Wrażenia w sumie podobne, ale ich intensywnosc jednak nie ta.:)

I tak można by w sumie ocenić moje wrażenia po zażyciu i tej tabaki. Czyli: coś jak Altbayerischer w wersji light. Mniej wędzonki, mniej ścieka do gardła, w ogóle nie cieknie [mi] z nosa po niuchu, ale jednocześnie czujesz moc schmalzera i jest w nim to wszystko, co w tego rodzaju tabaki cenię: sporo tytoniu (*), wędzonka w tle, grube zmielenie, piękny aromat, oleisty tytoń, przaśna moc. Dużo osób mówiło też o aromacie rumu, co wywołało u mnie konfuzję do tego stopnia, że specjalnie wyjąłem z barku dwie butelki rumu (białego i ciemnego) po czym powąchawszy zawartość usiłowałem odnaleźć to samo w tabace. I co? I kiszka. Nie czuję tego. Owszem, jest tam coś słodkawego, co zdefiniwałbym jako namocznone w alkoholu (niech będzie, że w rumie :)) rodzynki, ale "silnego aromatu rumu" nie stwierdziłem. Słabego zresztą też nie. Co jednak wcale mi nie przeszkadza w delektowaniu się tą tabaką. Jest po prostu dobra. Dlatego rozumiem uśmiech mnicha na pudełku. (...A może to on wychlał cały rum? Ten czerwony nochal chyba nie bez powodu ma? :)) Też się uśmiecham po zażyciu.




(*) tu w sumie chyba nawet więcej go i jego mocy niż w "Alcie", bo parę razy miałem taką lekką "fazę", taki "prawie jakby lekki zawrót głowy" - czyli dawka nikotyny musi być większa, gdyż w Altbayerischer nigdy nie doświadczyłem podobnych sensacji. Bierzcie na to poprawkę sypiąc sobie porcję, jeśli nie jesteście palący. Może kopnąć.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
wszystko co cenię w schmalzlerze...
...w rozsądnych proporcjach
fajna tabakiera
Minusy Tabaki
po Altbayerischer wszystkie inne schmalzlery to już tylko takie namiastki i półśrodki :)
rum? gdzie wy czujecie rum, ludziska?
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Luty 13, 2011)
Castorp
Ocena ogólna 
 
4.2
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Sekret Mnicha

Pisząc recenzję do mojego pierwszego wyrobu firmy Bernard Tabak byłam całkowitym laikiem, jeśli chodzi o schmalzlery. Recenzja była krótka, naiwna, ale cóż...nie byłam znawczynią gatunku...Ot, wydawało mi się..jakieś śliwki, jakaś wędzonka, ciemne to i grubo zmielone. Recenzji nie zamierzam poprawiać, ot takie miłe wspomnienie chwil naiwności.

Klostermischung to już drugi wyrób Bernarda, lądujący w mej kieszeni..i w nosie, rzecz jasna. Ale już...czwarty schmalzler, jeśli liczyć Królewska -> Bernard Brasil Feinst -> Doppelaroma. Mam więc nadzieję, że tabacznicy-zawodowcy nie uważają mnie za specjalną amatorkę gatunku, chociażby dlatego, że po >Mnichu< mam ochotę na więcej tradycyjnych niemieckich specjałów.

No to..zacznijmy od tabakiery. Mamy tu klasyczną tabakierę Bernarda, używaną także w wyrobach Samuela Gawitha, a nawet Paula Gotarda. Jest taki suwak, co jest dość praktyczne w tabakach o grubym zmieleniu. A i taka tabakiera nie otworzy nam się w kieszeni albo plecaku, nie ma na to szans.

Na tabakierce widnieje obraz, nie wydaje się to rysunkiem albo denną grafiką znaną z Ozon Spearmint albo Cherry. Jest Mnich, uśmiechnięty szyderczo...wręcz diabelsko, moim zdaniem. A w każdym razie kusząco, trzymając w ręce troszkę cudownego wyrobu, jakim jest tabaka. A w drugiej ręce skromną tabakierę. Obraz ten jest naprawdę ładny i...czuć tradycję bijącą z niego. Oprócz tego gotykiem wypisane Schnupftabak oraz nazwa Klostermischung. Cudeńko.

Tabaka ta jest dość ciemna, wręcz czarna. Widać grubo zmielony, oleisty tytoń. Wyrób ten jest bardzo wilgotny, ale w końcu to podstawa schmalzlera. Ze względu na zmielenie może on wpadać do gardła i tak się będzie dziać, gdy ktoś będzie traktował ten produkt jak bylejaką Ozonę. Nie jest to rzecz do fazowania. To byłaby swoistego rodzaju profanacja.

Dodam, że jest to produkt mocno nikotynowy. Od razu czuć kopa, choć nie będę się lepiej tak wyrażać o takim produkcie. Na pewno nie nadaje się do zażywania w dużych ilościach typu szczypta jedna-po-drugiej.

Niucham. Cudo, nie tabaka! Czuć lekką, bardzo lekką wędzonkę, mało wędzonych śliwek. W nozdrzach czuję mocny, dobry tytoń. Czuć taką wanilię, coś w stylu nalewki. Może morele. Nie jest to zapach słodki, jak w Doppelaromie albo miodowym Brasilu Feinscie. Nie mogę tego określić, ale jest pycha.

Ten produkt to lekki powiew tradycji. Niemiecki produkt, rodem z Bawarii. Na pewno nie nadaje się do fazowania i wciągania przez lufę. To byłaby profanacja.

Nie polecam tego produktu kompletnym amatorom schmalzlerów. Może wydać się trudny i zniechęcający. Polecam raczej Doppelaromę albo SudFrucht od Poschla. Mi jednak to cudo smakuje, chociaż Feinst wydaje Mi się lepszy w aromacie. Jak najbardziej polecam!

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Schmalzler. Tradycyjna niemiecka (bawarska) tabaka.
- Wspaniały i bogaty aromat.
- Praktyczna tabakiera.
- Tabakierka..takie małe dzieło sztuki.
Minusy Tabaki
- Dostępność.
- Może wydać się droga.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
6 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2