redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

SP No.1 Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
3.7 (2)
7812   0   0   0   0   0
 

Informacje o tabace

Producent
J&H Wilson

Parametry tabaki

Smak tabaki
tytoń
Waga tabaki
5 g, 25 g
Opakowanie
plastikowe, metalowe

J&H Wilson

Recenzje użytkowników

2 reviews

Ocena ogólna 
 
3.7
Ocena smaku 
 
3.8  (2)
Ocena opakowania 
 
3.5  (2)
To write a review please register or
Ocena ogólna 
 
4.2
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
5.0

SP No.1

Aj, niedobrze! Pięć gram takiego specyfiku potrafi się skończyć w mgnieniu oka! O ile ktoś "mgnie" okiem raz na, dajmy na to, trzy dni. Choć akurat trzeba mieć "smaka" na takowy specyfik - nie wyróżnia się może niczym szczególnym, ale...

Zaraz - w czym rzecz? Skończy się cała tabaka może, prawda? Ano, może. O ile część tabak można opisać bez jakichś dużych problemów z pamięci (np. Ozonę Spearmint, czy Poziomkę z miętą od Paula Gotarda) to z tabaką typu SP może być gorzej. Smak tabak SP nie jest charakterystyczny sam w sobie, bo podobnych jest dużo, ale znajduje swoje określone miejsce w całej gamie różnych proporcji. Użyte składniki, zmielenie, wilgotność, czy pewne dodatki (jestem przekonany, że poza bergamotką w Top Mill No.1 znajduje się coś jeszcze) też mają znaczenie - ba, nawet ta osławiona tabakierka!

Tabakierka? Aj, opisanie jej w recenzji Top Mill No.1 troszkę mi zajęło. Jeżeli ktoś jest łasy na szczegóły to może zerknąć sobie na tamtą recenzję.

Muszę powiedzieć, że istotną sprawą jest to, w czym kupujemy nasz produkt. Bowiem SP No.1, tak jak inne tabaki firmy J&H Wilson występują w dwóch wersjach tabakierek - małej, gdzie wilgoć i mentol znikną, nim tabaka do nas dotrze, a także w dużej - próżniowej.
Można na to patrzeć jak na zaletę, a także jak na wadę - dla mnie to zaleta. Drugi "wariant" tej tabaki być może kiedyś opiszę - oczywiście o ile duża pucha kiedykolwiek trafi do moich zbiorów.
Tabakierka jest taka, jak w przypadku osławionego równoległościanu w jakim do wielu ludzi trafiał "Medyk" (ta mała! Nie duża pucha!). Błękitna z białą ramką, z dwoma polami: błękitnym i niebieskim. Na pierwszym nazwa tabaki, a na drugim najzwyklejszy napis "Snuff". Poza ramką jest jeszcze tylko nazwa firmy i białe pole z ostrzeżeniem o szkodliwości. Czegoś brakuje? Nie sądzę. Jest schludnie i prosto.

Tymczasem trzeba ściągnąć wieczko i kierując się niestety coraz bardziej do opróżnienia pudełeczka zażyć solidną ilość. Muszę tu zaznaczyć, że moim zdaniem nie ma co "szczypać". Mam wrażenie - tym większe im bardziej sobie przypominam Top Mill No.1 - że w tej tabace trzeba się po prostu nasycić tytoniem. Nie chodzi tu o barbarzyńskie napychanie sobie nosa, ale... Ja sobie nie żałuję nawet wtedy, jeżeli wiem, że nie mam już większości z niedużej zawartości tej małej tabakierki.
Tabaka jest brązowa. Średniobrązowa - jeżeli komuś to nie wystarcza, to może zachować w pamięci, że raczej jasno-, niż ciemnobrązowa. Mimo wszystko jednak w średniej się utrzymuje. Poza tym można w niej znależć jasnobrązowe, wręcz beżowe fragmenty tytoniu.
Jeżeli chodzi o to, jak jest zmielona... Znowu: przeciętnie jak na gatunek. Nie jest to pył, ale do schmalzlerów to jej brakuje tyle, że... no, mnóstwo.

Wcześniej urwałem trochę wątek dotyczący tabak SP "jako takich" - w każdym razie chciałem wyrazić zadowolenie, że nie muszę pisać nic z pamięci. O ile słowa mogłyby być trafne, to jednak lepiej mieć poczucie, że nie pisze się z pamięci. A nuż bym się pomylił, napisał jakąś głupotę?

Jak smakuje? Tytoniem! To przede wszystkim - lekko "rozgrzewający" tuż po zażyciu, a tuż zaraz za nim cytrusy! Czy w zasadzie bergamotka... Kompozycja nie jest skomplikowana, ale tytoń dobrze współgra z bergamotką, choć jakby na trochę innych poziomach. Bergamotka odpada pierwsza, choć gdzieś jej można szukać "pomiędzy" aromatem tytoniu, który jest dłużej obecny - to jest chyba główny bodziec do ponownego otwarcia tabakierki. Człowiek znów chciałby poczuć to uderzenie tytoniu, bergamotek...
Chociaż jest wyraźniejsza i ma mocniejszy aromat, niż Top Mill No.1 to syci trochę w innym stopniu, bo mniej zrównoważenie. Nie należy tego odbierać jako wadę - taka jest już ta kompozycja.
Warto zapoznać się z tą tabaką, jeżeli to ma być kolejna tabaka SP w naszym menu, bo w przeciwnym wypadku wątpliwym jest to, czy nie warto poszukać innego smaku. Innymi słowy jeżeli jesteśmy zapoznani z tym gatunkiem to na pewno się nie zawiedziemy, ale nie przypuszczałbym, że ktoś dozna nagle olśnienia, a ten typ tabak stanie się jego ulubionym.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- wyraźny tytoń i bergamotka
- tytoniem nasyci...
Minusy Tabaki
- bergamotką troszkę mniej. :)
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Październik 07, 2012)
Ocena ogólna 
 
3.2
Ocena smaku 
 
3.5
Ocena opakowania 
 
2.0

Cierpliwość

Czasami jest tak, że po pierwszym zażyciu jesteśmy zachwyceni, a z czasem tabaka traci w naszych oczach i na to nic nie da się poradzić. Innym razem ten pierwszy kontakt jest rozczarowaniem. I co wtedy robić? Zażywać dalej.

Cierpliwość popłaca. Tabaki kochają cierpliwość i pięknie potrafią się za nią odwdzięczyć. Historia mojej relacji z SP1 od Wilsona jest wyboista i warta opowiedzenia. Jest to historia jak z wielkiego dramatu. Rozpoczynająca się jak u Szekspira, końcąca się jak u Ibsena. Posłuchajcie, mam wiele do opowiedzenia.

Była brzydka. W niebieskiej plastykowo-metalowej puszeczce kojarzącej się z ikoną. Sp1 zapakowana jest identycznie jak słynny Medyk. Identycznie, co nie znaczy dobrze. Wieczko jest nieszczelne, tabaka wysypuje się spod niego, trudno je założyć. W takiej tabakierce zawartość jest też wyjątkowo narażona na wysychanie i utratę aromatu.

Mimo wszystko na początku było nieźle. Jedynka wydała mi się pociągająca. Surowy, gryzący aromat, dość bogaty smak tytoniu jakiś "suchy" cytrus w tle. Jednak zachwyt nie trwał długo. Po krótkim czasie popadliśmy w konflikt - odmówiłem jej wyjątkowości. Mało tego! Twierdziłem, że jest to tabaka przeciętna i podła. Że daleko jej do takich cudów z gatunku SP jak "Najlepszy" od WoSa, czy Toque Original. Zrezygnowaliśmy z siebie i bolesne było to dla obojga. Zawiesiliśmy się w tej niejasnej niechęci. Z premedytacją pomijałem ją podczas moich tabaczanych wyborów. Jedynka była dla mnie niczym. Z czasem zrobiło mi się przykro i postanowiłem dać jej jeszcze jedną szansę. Zażyłem i oniemiałem. Była zupełnie inna niż na początku. Nie wyczuwałem w niej już naiwności, wyczuwałem w niej pełnię. Zaczęła mnie pochłaniać, a z czasem oddałem jej się całym sobą. Tym razem była to miłość dojrzała. Kochanie ze świadomością wad, jednakże bez ognia.

Jedynka to tabaka, która może niewprawnego użytkownika odrzucić. Brak w niej wyjątkowości, pierwiastka który pozwala zatrzymać się nad daną tabaką i napawać się jej aromatem, pierwiastka wyróżniającego ją na tle innych. Brak w niej duszy. Zwykły drobno zmielony tytoń z delikatną, iluzoryczną wręcz nutką cytrusów w tle. Jest to tabaka, która nie ma żadnych argumentów, by do niej wracać. A jednak. Z czasem okazało się, że jest to naprawdę świetne, doskonałe codzienne SP. Takie żeby zażyć, poczuć aromat i specjalnie się nad nim nie zastanawiać. W takim podejściu jej bezbarwność okazuje się jej największą zaletą. Dowodem niech będzie moja historia zażywania tej tabaki. Pięciogramowe pudełeczko zużyłem w mig i czym prędzej nabyłem 25-cio gramową puszkę. Puszka już tak nie razi, bo ten małe tabakierki od Wilsona są tragiczne.

Wybaczcie moje wynurzenia. Razem z SP1 jesteśmy jak stare, nieudane małżeństwo. Ona wie, że ją zdradzam, a ja wiem, że ona mnie nie kocha. Jesteśmy zgodni i nierozłączni. Czy to prawdziwa miłość?

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ moje ulubione codzienne SP
+ moim zdaniem obowiązek kolekcjonera (trzeba znać od Wilsona coś więcej niż 99)
Minusy Tabaki
- pięciogramowa tabakierka jest nieszczelna i niefunkcjonalna
- płaski aromat
- w Polsce trudno dostępna (ja swoją mam na angielskich tablicach)
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
e-max.it: your social media marketing partner