redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Szczegóły recenzji

 
Kendal Brown Special
Samuel Gawith
by Administrator     Wrzesień 24, 2009    
(Updated: Listopad 27, 2011)
Ocena ogólna 
 
4.2
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
5.0

skarpetki?

Jeżeli ktoś ma ochotę czytać bezpośrednio samą recenzję to niech zacznie czytać od następnej linijki przerwy w tekście. ;)

Od razu stwierdzam, że tabaka nie jest dla „początkujących”. Oczywiście musi paść pytanie, co to w ogóle ma znaczyć. Trochę się dziwię, że tyle można dyskutować, bo nie ma raczej nad czym. Zauważyłem tendencję do prób uproszczenia podziału początkujący-zaawansowany tak, jakby to miało jakikolwiek sens. Jest wręcz przeciwnie, bo to może być skomplikowane. Nawet musi.
Co to znaczy? To znaczy wiedza, doświadczenie, staż i tym podobne zdefiniowane, pogrupowane, powiązane i pomnożone przez odpowiedni współczynnik wagowy i scalone w odpowiednie wyobrażenie przez intuicję w zakątkach naszej podświadomości.
Jeżeli ktoś chce może to opisywać przez tworzenie hipotez, założeń i domysłów, albo nawet prowadzić ankiety, tworzyć statystyki algorytmy, wzory, wzorki i a potem testy. Można ten podświadomy proces uzewnętrzniać, materializować i zapisać matematycznym językiem opierając się na własnej i stworzonej przez innych definicji stopnia zaawansowania tabaczarza.
Można by się pokusić o testy inteligencji, wrażliwości nosa, czy nawet stworzyć testy osobowościowe nosa. Przypisywać mu żywioły i tworzyć wykresy tych aspektów w funkcji różnych cech osobowościowych, fizycznych i im podobnych Ostatecznie można by nawet definiować, szacować, badać, oceniać i klasyfikować nosowy potencjał, staż, stan, kondycję, zmęczenie i zdrowie.
Można by na ten temat napisać ogrom książek, a każdy i tak swoje by wiedział.
Wystarczy intuicja, a wpływ każdego czynnika takiego, jak na przykład staż, ilość zażytych tabak, czy świadomość tabaczenia zmienia swój „intuicyjny współczynnik wagowy” wraz ze zmianą pozostałych.
Zresztą – po co to wszystko dla stanu 1 albo 0? Chyba, że ktoś chce wprowadzić dajmy na to, XY-ową (od własnego nazwiska) Z-stopniową skalę tabakowego doświadczenia i zaawansowania, czy innego badziewia.

Oj, miałem ochotę trochę popisać, ale to pasuje do recenzji takiej tabaki, jak ta. Tabaka, jak już stwierdziłem nie jest dla początkujących. Jeżeli to miałaby być czyjaś pierwsza tabaka to mógłby odnieść z niej tyle samo przyjemności co z wciskania w nos za pomocą grubego kołka używanych przez tydzień, nieco już osuszonych skarpetek ociekającego potem rzeźnika (no, może być też jakiś inny kojarzony często z grubiaństwem i niechlujstwem typ).
Niech tylko mi się rzeźnicy nie obrażą... Wszelkie plany rzezi proszę też odłożyć na bok – zawsze możemy się dogadać... ^^'
Ale wracając do samej tabakiery – dostałem ją w prezencie, gdyż nie miałem nigdy wcześniej próbować tabak tej firmy (oj, ale ze mnie początkujący :) ). Powodem była woń skarpetek (niepachnących kwiatami rzecz jasna).
Pierwsze, co jest złe na mój nos to zmielenie. O ile nie posiada się odpowiednio nawilżonej śluzówki tylko lekko „zmęczoną” regularnym zażywaniem tabaki to dużo wypadnie z nosa. Wypaść może – zawsze można „poprawić”, ale gorsze jest tu uczucie zatkania nosa. Strasznie mi się to nie podoba.
Jak to w ogóle wygląda? Konsystencja jest sucha – są duże gródki i jest „piasek”. Piasek w sumie też nie jest najdrobniejszy, ale to głównie duże grudki są problemem. Monolityczna konsystencja i brak możliwości ich roztarcia bez umieszczenia ich pomiędzy dwiema sztywnymi płaszczyznami. Strasznie niefajne.
Jeszcze kolor – kolory są dwa, a nawet trzy. Dość osobliwe, ale fajne.

Jeżeli już wciągniemy (zwykle, gdy jest więcej piasku, niż mini-głazów) to smak... Hm, ten w zasadzie jest „różny”. Skarpetki – tak, mogą być. Ja na początku czułem coś niezidentyfikowanego. Potem... truskawki, które zdarza mi się czuć do tej pory. Jest tytoń i nawet nieco... wędzonki.
Powinny być cytrusy – są.

Jakie są te cytrusy? Dla dość konserwatywnych użytkowników (niekoniecznie zaawansowanych! :> ) - nie są one takie jak w ozonach, czy innych wyrobach firmy „Poeschl”. Trzeba ich trochę poszukać, skupić się. Są jednak dość soczyste mimo ich ulotności i delikatności.
Jak ktoś lubi "ziemiste" produkty to ta tabaka jest w jego typie.

Powrót do „skarpetek”: trzeba przyzwyczaić trochę nos do tego zapachu. Trzeba się trochę skupić – to nie jest pospolita „mentolówka” tylko produkt z klasą i swoistym charakterem.

Tabakiera – o tym słów kilka. Tabakiera jest typu „bernardowego” (czy może Bernard ma tabakiery typu „samuelowego”?). Wszystkie są „na jedno kopyto”, ale są jednocześnie praktycznie. Potrzeba stosunkowo sporego nakładu sił na otworzenie jej jednak to sp nierawia, że ocenię ją niżej, niż na cztery.

Ostatecznie:
Tabaka do której trzeba przysiąść i na której trzeba się choć trochę skupić. Albo ją zażywasz i na niej się koncentrujesz albo robisz coś innego chwytając ewentualnie za inny, prostszy wyrób.
Im więcej obcują z tą tabaką tym bardziej pozytywne mam odczucia.
Uważam, że wymaga choć trochę obycia, ale zachęcam każdego do zapoznania się z tym produktem. Tylko proszę się nie zrażać, jeżeli na początku nie będzie tak, jak tego oczekiwaliśmy.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- niepospolity smak
- "konserwatywne" (nie konserwowe!) cytrusy
- tytoń
Minusy Tabaki
- okropna konsystencja, niska wilgotność
- tabakierka ciężko się otwiera
- niezbyt przystępna i wymaga obycia (choć czy to jest minus?)
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 

Komentarze

 
 
Sortowanie 
 
To write a comment please register or