redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Wild Duck Hot

FilekFilek   Sierpień 10, 2010  
 
0.0
 
4.5 (7)
8464   0   0   0   0   3

Recenzje użytkowników

7 reviews

 
(4)
 
(3)
3 stars
 
(0)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.5
 
4.5  (7)
 
4.6  (7)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
7 rezultat(y) - wyświetlane 6 - 7  
1 2  
Sortowanie 
 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Dym, zgliszcza, spalenizna i samotna "Super Kaczka"

Od pewnego czasu do mojego tabaczanego menu przebojem wdarły się ciemne tabaki angielskie. Nie wiem do końca czym mnie urzekły, czy znakomitą jakością tytoni, nutą tradycji? Zapewne odpowiedź jest prostsza i chodzi o typowy zapach dymu i spalenizny. Zapytacie, co takiego fajnego jest w tabace pachnącej amoniakiem, spalenizną i ciężkim gryzącym tytoniem? Ha, na takie pytania najtrudniej się odpowiada, ale można też prościej- spróbujcie, a może część z Was zrozumie. Zdaję sobie sprawę, że nie są to tabaki dla każdego, ale nie oceniam tez tabak gustem większości, lecz swoim. A to zupełnie inna liga niż Cherry Menthole czy Apricoty, nie ta półka, nie ta klasa.

Ciemne tabaki produkowane są metodą, która w ciągu kilkuset lat uległa niewielkim modyfikacjom, tabaki są poddawane fermentacji, dojrzewają kilka lat, część z nich jest jeszcze prażona. Do wyprodukowania tych odmian używa się dobrej jakości tytoni, co zresztą czuć w produktach końcowych. Metoda produkcji owych ciemnych tabak nazywana jest: metodą paryską.

Jak na tle wprowadzenia wygląda SG Wild Duck? Ano rewelacyjnie. Ciemny, szlachetnie brązowy tytoń, wilgotność nieco większa niż w większości tabak angielskich, zmielenie także w połowie drogi między stereotypowym „anglikiem”, a przeciętnym Poeschlem. Do tego Dzika Kaczka zawiera sporo nikotyny.

Moje poprzednie recenzje pełne są pochwał dla puszek w jakie zapakowane są tabaki Viking czy Samuel Gawith. Podtrzymuje te opinie, puszka jest solidna, trwała, funkcjonalna i co najważniejsze utrzymuje konsystencję tabaki. Nie ma nic gorszego, niż zaschnięta bryłka tabaki w plastikowej tabakierze. Tutaj mamy prawie pewność, że produkt będzie świeży, z dokładnie takimi właściwościami organoleptycznymi jakie miał opuszczając fabrykę. Cynowa puszka jest dość duża, mieście 25 gram tabaki, Etykieta jest dość prosta, ale w końcu mamy do czynienia z tabaką, a nie z czekoladkami. Etykieta składa się z dwóch półokręgów, na jednym standardowe ostrzeżenie o szkodliwości, a na drugim białe i niebieskie napisy mówiące o producencie umieszczone na czerwonym tle. Wyróżnia się czerwony napis Wild Duck zapisany na tle błękitnym.

Aromat tej tabaki to mocny gryzący tytoń, chmara dymnych akcentów i nieodłączna woń spalenizny. Jednak tym razem w tle można odnaleźć także dodatkowy aromat- miętę. Owa mięta jest jedną z najbardziej naturalnych wśród tabak, siłą rzeczy jej aromat jest dość mocny, jednak nie przysłania nam tytoniu, który w tej tabace gra pierwsze skrzypce. W tym przypadku mięta pieprzowa nie służy orzeźwieniu, a stanowi ciekawy walor smakowy, czy też wisienkę na torcie. Ta recenzja nie byłaby pełna gdybym nie użył porównań. SG WD bliżej do SG Kendal Brown czy Viking Brown, niż do cięższych przedstawicieli tego gatunku. Baza tytoniowa pokazuje swój pazur, tabaka jest ciężka, ale nie przytłacza, jest nieco delikatniejsza niż np. Viking Dark. Co ważne dla przeciwników słodyczy w tabakach- w Wild Duck nie znajdziemy słodkości, może więc być dobrym wyborem dla tych, którym nie spodobały się SG Elmos Reserve czy SG Firedance. O wyjątkowości tejże tabaki decyduje właśnie dodatkowa nuta mięta, która może być pewnym urozmaiceniem, świetnym dodatkiem do akcentów dymnych. Jestem ciekaw jak na tle SG WD wypada Viking Spearmint.

Z czystym sumieniem mogę polecić, zwłaszcza wielbicielom tabak klasycznych i miłośnikom nowości. Wild Duck była już kiedyś sprowadzana do Polski, jednak chyba nie przyjęła się, nie jestem tym zbytnio zdziwiony, bo ten gatunek tabak nie jest łatwy w odbiorze. Ale moim zdaniem warto spróbować przynajmniej 2-3 tabak tego typu, bo na to zasługują, dzięki bogatym nutom tytoniowym i jeszcze bogatszej historii.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-Mocna baza tytoniowa
-Dobra jakość tytoniu
-Delikatna nuta mięty
-Puszka
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Sierpień 12, 2012)
Ocena ogólna 
 
3.8
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
3.0

SG Wild Duck

Rozdział I: Myśliwy

Legenda głosi, że gdzieś nieopodal miasta Kendal, żyje kaczka. Kaczka tam ogromna, że tylko nieliczni mają szansę dorwania tej bestii. Jednocześnie tak rzadko spotykana, że tylko parę osób miało szansę ją zobaczyć. Tym człowiekiem jestem również ja - myśliwy z Poznania, który przybył do tego angielskiego miasta, by przekonać się na własne oczy, czy ta kryptyda naprawdę istnieje. Jednak widzę ją, ona istnieje, teraz jest ekrypdytą. Niezbite dowody mam przed sobą i tylko jeden strzał dzieli mnie od tego, żeby cały świat mógł również mieć tę szansę. Jeden strzał i kolejny mit pójdzie w niepamięć. Wsypuję proch strzelniczy i przymierzam się do...

---

Rozdział II: Początek

Raporty kryptologów donoszą, że w mieście Kendal zauważono nowy nieznany okaz. Miejscowi z Kendal mówią o nim - Wild Duck, czyli Dzika Kaczka. Czy którzy mieli okazję ją spotkać mówili, że ma 10g, lecz były też głosy, że 20g. Jego zapach można czuć z oddali jakby piekło paliło się zapierzonymi ptakami z ziołami. Piekło, zioła - brzmi jak kolejna legenda o tytoniowym zielu. Sam diabeł musiał maczać w tym palce. Cóż to za potwór z samych czeluści na nasz świat wstąpił i mieszkańców Kendal prześladuje swoim zapachem. Trzeba to przeanalizować. Ruszyłem zatem do biblioteki, żeby zapoznać się z rocznikami z Kendal, by prześledzić miejscową faunę. Jest! "Annały Kendal" Corneliusa Nicholsona z 1861, powiadają: "wild duck (anas boschas), common". Zatem rzeczona kryptyda musi mieć jakiś związek z tym ptakiem, ale jaki? Niech pomyślę, Kendal...Kendal... no tak znany rejon z tradycją myśliwską, polowaniem na ptaki, więc i kuchnią na taką okazję nastawioną. Zatem zapach tej kryptydy musi przywodzić biedakom z Anglii jeden konkretny - pieczony kaczor. Już ja go usmażę swoją strzelbą. Niechaj będzie, czas zapolować na Dziką Kaczkę!

---

Rozdział III: Spotkanie

A niech mnie! Widzę go przed moimi oczami. Musi to być starszy osobnik tego gatunku, bo jego kolor żółty z wierzchu. Chłopak nieco przyokrąglawy i wygląda mi na te 20g. Będzie niezła uczta. Widzę, że kilka godzin wcześniej już ktoś chciał mnie ubiec, bo na wodzie szlak krwi został przez Dziką Kaczkę upuszczony. W mnie to cieszy. W końcu krew przyciąga myśliwego, a i łup będzie łatwiejszy. Wnętrze niczego sobie z niego się leje. Różnej barwy brązowej, na tym skrawku wody jasny, tam znów ciemny. Co najmniej jakby z trzech różnych ojców był chłopak. A może z trzech różnych matek skoro z piekieł pochodzi? A niech to! Zauważył mnie. Zaczął trzepotać skrzydłami roznosząc po całej okolicy jakiś dziwny aromat. Pewnie to system obronny tego zwierza, by drapieżniki od siebie odgonić. Darwin i jego ewolucjonizm zapomnieli, że człowiek nie boi się wyzwać, a system jaki oferowała Dzika Kaczka, tylko dla słabeuszy oferowany był. Ha! więc rzucasz mi wyzwanie. Ładne to Ci aromaty z siebie wyrzucasz. Niby spalenizną chcesz odstraszyć gawiedzie, ale jednak miętą pieprzową Twoje zapachy również trącą. Już wycelowałem, już szykuję się do strzału...

---

Rozdział IV: Przebudzenie

Gdzie jestem? Ciemno tutaj. Zapach mokrej od deszczu ziemi, czy jestem na bagnach? Nie, za dużo ziół w pobliżu. Mięta, mięta pieprzowa, nuta kamfory. Muszę wciąż być przy jeziorze. Zapach nieco oleisty, niespokojny, dziki, może i nawet trochę gryzący. To pewnie przez Dziką Kaczkę! Jednak jego system obronny działa cuda. Jestem zaskoczony i zahipnotyzowany tym aromatem. I Ciebie Dziki Kaczorze nazywali dziwnym stworem? Mieli racje! Dziwnym, ale intrygującym. Większym dla mnie kąskiem jesteś teraz niż dotychczas. O, wracam do zmysłów. Gdzie on jest? Uciekł. Ale jeszcze się spotkamy. Tam gdzie zapach paleniska, tam gdzie zapach ziół różnej maści, tam gdzie jeziora i bagna, znajdę Cię znowu w mieście Kendal, bo tutaj polowanie kończy się pieczenią. Jeszcze się spotkamy.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- zapachy z Kendal
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
7 rezultat(y) - wyświetlane 6 - 7  
1 2