redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Wild Duck Hot

FilekFilek   Sierpień 10, 2010  
 
0.0
 
4.5 (7)
8417   0   0   0   0   3

Recenzje użytkowników

3 reviews with 4 stars

7 reviews

 
(4)
 
(3)
3 stars
 
(0)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.5
 
4.5  (7)
 
4.6  (7)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
3 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 3  
 
Sortowanie 
 
Ocena ogólna 
 
3.7
Ocena smaku 
 
3.5
Ocena opakowania 
 
4.5

Rozczarowanie

O tabace przeczytałem w recenzji znakomitego, choć bardzo prostolinijnego Viking Spear. Postanowiłem więc natychmiast zamówić to cudo. Moje rozczarowanie było niestety ogromne. Spodziewałem się mieszającej się feeri zielonej świeżej mięty z ostrą miętą pieprzową. Zilonej mięty niestety specjalnie nie wyczuwam, pieprzowa za to przebija się wyraźnie. Pod spodem niestety wyczuwalny jest nieciekawy zapach tytoniu. Mi na myśl przywodzi zatęchły staw i kurz spod szafy. Na plus wybijają się ciekawe nuty wilgotnej ziemi które z miętą komponują się doskonale.

Razi neistety bardzo wyczuwalny amoniak z puszki. W nosie raczej znika, ale ciągle pozostaje ten nieuchwytny nieprzyjemny aromat. Może trafiłem na puszkę którą ktoś w ecenzji określił jako "pachnącą starym zakurzonym kapciem". Taką jednak mam i raczej z niej nie korzystam. Chętnie częstuję znajomych swoimi tabakami i tej jedynej nikt nie ma ochoty spróbować :)

Tabaka ma bardzo fajne zmielenie średniodrobne zmielenie, puszystą konsystencję, lekką wilgotność. Szkoda, że coś tutaj nie zagrało. Puszeczka idealna, półówkę odejmuję, bo do ideały Rosińskiego puszkom trochę brakuje :)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
Ciekawa mięta
Dobre zmielenie i wilgotność
Dobra puszka
Minusy Tabaki
Bardzo dużo nieprzyjemnego amoniaku
Zapach zakurzonego tytoniu
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
4.1
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
4.5

Zapach kaczki o poranku...

W pierwszej wersji tej recenzji chciałem zganić Samuela Gawitha za zmienianie receptur na gorsze i porównać obecną dziką kaczkę, do jej poprzedniej wersji. Stwierdziłem jednak, że skoro starej wersji już nigdy nie spróbuję a i moja pamięć może mnie zawodzić i zwodzić, recenzja dotyczyć będzie tylko produktu, który nabyć można obecnie.

Po pierwsze warto mieć na uwadze, że w przypadku Wild Duck puszka puszce nierówna. Oznacza to, że aromat pomiędzy partiami/puszkami może się czasem nieznacznie a czasem mocno różnić. Dwie puszki temu byłem zawiedziony całkowicie (tworząc nawet wątek na forum), bo kaczka smakowała jak stary zakurzony kapeć, którego zapach miała zamaskować mięta. Teraz raczę się dziką kaczką bardzo dobrą, gdzie w tytoniu próżno szukać tandety i doskonale uzupełnia on aromat mięty pieprzowej.

Wild Duck, to tabaka na pewno nietuzinkowa. Ciekawa i budząca dla mnie miłe skojarzenia. Po zażyciu zawsze na myśl przychodzi mi mglisty poranek nad jeziorem lub stawem, gdzie w powietrzu czuć charakterystyczny zapach stojącej wody, ziemi, drzew i tataraku. Jeżeli znasz zapach takiego miejsca właśnie rano o wschodzie słońca i wyobrazisz sobie, że dokoła rośnie również mięta, otrzymasz aromat Wild Duck. Aromat może nie wspaniały i powalający, ale solidny, przyjemny i odprężający. Osobiście uwielbiam zażywać tą tabakę rano lub po deszczu, nad jeziorem, nad rzeką, nad stawami, na spacerach w lesie i puszczy. Z tym mi się zawsze kojarzyła i kojarzyć będzie.

Po zażyciu tabaka chwilę piecze, więc mniemam, że pewną ilość nikotyny oddaje, nie ma tu jednak mowy o nikotynowym uderzeniu - ot kaczka trochę podziobie i tyle :) Aromat utrzymuje się kilka minut na finiszu racząc nas lekką słodkością. W międzyczasie przeplata się w nosie aromat mięty z tytoniem i pewnymi delikatnymi nutami słodkimi, skórzanymi i drewnianymi - są one jednak dość delikatne (przynajmniej w puszce, którą recenzuję). Mam wrażenie, że w tle, bardzo słabo, ale czuję też coś co przypomina mi Kendal Brown tego samego producenta, ale może to tylko złudzenie.

Obecnie do pełni szczęścia brakuje mi "tego czegoś" co sprawiłoby, że po zażyciu mówi się głośno WOW! A miała to dawna Dzika Kaczka. Może gdyby zastosować tutaj bazę tytoniową znaną z Elmo's Reserve, czy Scotch Black?

Na pewno kupię jeszcze nie raz tą tabakę.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ aromat mięty pieprzowej
+ przyjemnie piecze
Minusy Tabaki
- czegoś tu brakuje...
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Sierpień 12, 2012)
Ocena ogólna 
 
3.8
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
3.0

SG Wild Duck

Rozdział I: Myśliwy

Legenda głosi, że gdzieś nieopodal miasta Kendal, żyje kaczka. Kaczka tam ogromna, że tylko nieliczni mają szansę dorwania tej bestii. Jednocześnie tak rzadko spotykana, że tylko parę osób miało szansę ją zobaczyć. Tym człowiekiem jestem również ja - myśliwy z Poznania, który przybył do tego angielskiego miasta, by przekonać się na własne oczy, czy ta kryptyda naprawdę istnieje. Jednak widzę ją, ona istnieje, teraz jest ekrypdytą. Niezbite dowody mam przed sobą i tylko jeden strzał dzieli mnie od tego, żeby cały świat mógł również mieć tę szansę. Jeden strzał i kolejny mit pójdzie w niepamięć. Wsypuję proch strzelniczy i przymierzam się do...

---

Rozdział II: Początek

Raporty kryptologów donoszą, że w mieście Kendal zauważono nowy nieznany okaz. Miejscowi z Kendal mówią o nim - Wild Duck, czyli Dzika Kaczka. Czy którzy mieli okazję ją spotkać mówili, że ma 10g, lecz były też głosy, że 20g. Jego zapach można czuć z oddali jakby piekło paliło się zapierzonymi ptakami z ziołami. Piekło, zioła - brzmi jak kolejna legenda o tytoniowym zielu. Sam diabeł musiał maczać w tym palce. Cóż to za potwór z samych czeluści na nasz świat wstąpił i mieszkańców Kendal prześladuje swoim zapachem. Trzeba to przeanalizować. Ruszyłem zatem do biblioteki, żeby zapoznać się z rocznikami z Kendal, by prześledzić miejscową faunę. Jest! "Annały Kendal" Corneliusa Nicholsona z 1861, powiadają: "wild duck (anas boschas), common". Zatem rzeczona kryptyda musi mieć jakiś związek z tym ptakiem, ale jaki? Niech pomyślę, Kendal...Kendal... no tak znany rejon z tradycją myśliwską, polowaniem na ptaki, więc i kuchnią na taką okazję nastawioną. Zatem zapach tej kryptydy musi przywodzić biedakom z Anglii jeden konkretny - pieczony kaczor. Już ja go usmażę swoją strzelbą. Niechaj będzie, czas zapolować na Dziką Kaczkę!

---

Rozdział III: Spotkanie

A niech mnie! Widzę go przed moimi oczami. Musi to być starszy osobnik tego gatunku, bo jego kolor żółty z wierzchu. Chłopak nieco przyokrąglawy i wygląda mi na te 20g. Będzie niezła uczta. Widzę, że kilka godzin wcześniej już ktoś chciał mnie ubiec, bo na wodzie szlak krwi został przez Dziką Kaczkę upuszczony. W mnie to cieszy. W końcu krew przyciąga myśliwego, a i łup będzie łatwiejszy. Wnętrze niczego sobie z niego się leje. Różnej barwy brązowej, na tym skrawku wody jasny, tam znów ciemny. Co najmniej jakby z trzech różnych ojców był chłopak. A może z trzech różnych matek skoro z piekieł pochodzi? A niech to! Zauważył mnie. Zaczął trzepotać skrzydłami roznosząc po całej okolicy jakiś dziwny aromat. Pewnie to system obronny tego zwierza, by drapieżniki od siebie odgonić. Darwin i jego ewolucjonizm zapomnieli, że człowiek nie boi się wyzwać, a system jaki oferowała Dzika Kaczka, tylko dla słabeuszy oferowany był. Ha! więc rzucasz mi wyzwanie. Ładne to Ci aromaty z siebie wyrzucasz. Niby spalenizną chcesz odstraszyć gawiedzie, ale jednak miętą pieprzową Twoje zapachy również trącą. Już wycelowałem, już szykuję się do strzału...

---

Rozdział IV: Przebudzenie

Gdzie jestem? Ciemno tutaj. Zapach mokrej od deszczu ziemi, czy jestem na bagnach? Nie, za dużo ziół w pobliżu. Mięta, mięta pieprzowa, nuta kamfory. Muszę wciąż być przy jeziorze. Zapach nieco oleisty, niespokojny, dziki, może i nawet trochę gryzący. To pewnie przez Dziką Kaczkę! Jednak jego system obronny działa cuda. Jestem zaskoczony i zahipnotyzowany tym aromatem. I Ciebie Dziki Kaczorze nazywali dziwnym stworem? Mieli racje! Dziwnym, ale intrygującym. Większym dla mnie kąskiem jesteś teraz niż dotychczas. O, wracam do zmysłów. Gdzie on jest? Uciekł. Ale jeszcze się spotkamy. Tam gdzie zapach paleniska, tam gdzie zapach ziół różnej maści, tam gdzie jeziora i bagna, znajdę Cię znowu w mieście Kendal, bo tutaj polowanie kończy się pieczenią. Jeszcze się spotkamy.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- zapachy z Kendal
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
3 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 3