redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Wild Duck Hot

FilekFilek   Sierpień 10, 2010  
 
0.0
 
4.5 (7)
8417   0   0   0   0   3

Recenzje użytkowników

4 reviews with 5 stars

7 reviews

 
(4)
 
(3)
3 stars
 
(0)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.5
 
4.5  (7)
 
4.6  (7)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
4 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 4  
 
Sortowanie 
 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Dramat

Henryk Ibsen napisał kiedyś dramat pt. "Dzika kaczka". Dramat o tyle ciekawy, że zaskakujący, który najoględniej mówiąc jest o tym, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje. Dzika kaczka od SG to dramat. Dramat piramidalny i nachalny w swej dobitności.

Uściślijmy. Dramat, a więc sztuka. Przedstawienie. Zmaganie się postaci z innymi postaciami i losem. Droga od początku do końca, całość doskonała, bo zamknięta. I taka jest właśnie Dzika Kaczka. Kompletna. Jedna z niewielu tabak, których nie zmieniłbym ani o jotę.

Doskonałość zamknięta w pięknej masywnej puszcze. Puszcze nieomal pancernej, do której dobrać się bez narzędzi graniczy z cudem. W wielu przypadkach należy posłużyć się ciężkim sprzętem, przez co rozumiem śrubokręt, albo inne żelazne cudo.

Pod wieczkiem kryje się 25 gram średnio zmielonego, wilgotnego i delikatnie podwędzanego tytoniu. Pięknie pachnie: przeplatające się aromaty tytoniu i mięt. Otóż to: mięt. Bo w tej tabace są mięty dwie. Po pierwsze: łagodna, która nadaje jej głębii, po drugie: pieprzowa, nadająca kaczce goryczy i świeżości. Mięty te wraz z połączeniem z ciężką i ciemną bazą stanowią całość idealną. Co najlepsze, mięty nie walczą ze sobą, ale współgrają i stanowią harmonijną całość. To jest początek, akt I - ugryzienie mięty.

Później przychodzi pora na rozkosz i tytoniową głębię. Paloną nieco, podwędzaną, o wyraźnym dymnym posmaku. Ciężką, ale daleką od przesady. Niewątpliwie jest to tylko (albo aż) kolejny akcent, wzbogacenie harmonijnej całości. Bez żadnej dominanty: mięta płynnie przechodzi w tytoń, ale nie przygasa. Nie przygasa do samego końca.

Aromat się nie kończy. Wiele tabak ma tą wstrętną cechę, że urywa się nagle, tracąc na intensywnośći. Kaczka trwa długo i mija jednostajnie. Wspaniała Kaczka. Za to koniec jest smutny. Piękny i nostalgiczny zarazem, przepełniony uczuciem straty.

Podsumowując, na myśl przychodzi mi myśl jednego z moich ulubionych filozofów. Arystoteles w swojej 'Poetyce' napisał, że doskonałe jest tylko to, co ma początek, środek i koniec. Napisał to w konteście dramatu i w tym sensie Dzika Kaczka niewątpliwie jest dramatem. Całością perfekcyjnie doskonałą.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ puszka
+ wszystko
Minusy Tabaki
- nic
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Dzika kaczka

Nie każda tabaka inspiruje do stworzenia metaforycznej otoczki, wokół doznań zmysłowych związanych z obcowaniem z nią. W przypadku Wild Duck od Samuela Gawitha jest inaczej. Już sama nazwa kusi aby popuścić wodze fantazji, a mi jak na złość przychodzi to z trudem. Postaram się jednak jak najlepiej oddać w słowach to czego mogę doświadczyć zażywając tą znakomitą tabakę.

SG Wild Duck była moją pierwszą tabaką zapakowaną w metalową, hermetycznie zamkniętą, 25 gramową puszkę. Może nie jest ona szczególnie dekoracyjna, ale za to dostajemy produkt pierwszej świeżości i mamy pewność, że jeszcze długo pozostanie w takim stanie. Tabace nie grozi zwietrzenie, zawilgocenie (na deszczu), przypadkowe wysypanie lub uszkodzenie tabakiery - niezależnie gdzie i jak ją nosimy. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że puszeczkę można zabrać ze sobą na polowanie na kaczki, a kilka takich puszek pochowanych w kieszeniach kurtki ochroniło by nas od "przyjacielskiego ognia". ;-)

Kiedy pierwszy raz otworzyłem puszkę (podważając wieczko przy pomocy noża) do moich nozdrzy doleciał bardzo nieprzyjemny zapach zbliżony do amoniaku. Żona wyczuła go z odległości kilku metrów i określiła jako "zaszczane wióry od chomika". Przez kilka tygodni aromat zniechęcał mnie do skosztowanie tego, jak sądziłem, kiepskiego specyfiku. Ale będąc dobrej myśli otwierałem puszkę co jakiś czas pozwalając aby amoniak wywietrzał. Gdy wreszcie odważyłem się zbliżyć do Dzikiej Kaczki aromat przypominał już bardziej wilgotną ściółkę leśną albo ziemię kompostową i zapach wygaszonego ogniska. Ostrożnie wziąłem w szczyptę odrobinę tabaki, puszystej i średniowilgotnej, zmielonej trochę drobniej niż średnio. Raz kaczce śmierć, trzeba zażyć i się przekonać czy do tabakiery nie zapakowano nawozu. Skosztowałem i wszystkie wątpliwości uleciały! Tabaka zaszczypała w nosie wytrawnym tytoniem jak w SG Kendal Brown z miętą pieprzową w tle. Ciężki tytoń jest w niej głównym smakiem, mięta wyczuwalna od początku z czasem nabiera intensywności ale nigdy nie wychodzi na pierwszy plan. Za to jest bardzo naturalna i odświeżająca, nie ma w niej nic z syntetycznego mentolu. Po dłuższym czasie wyczuwam minimalną cytrusową goryczkę, jakby z grejpfruta, ale tylko na świeżym powietrzu. Podzielam opinię zgorzellusa, który w swojej recenzji porównał aromat SG Wild Duck do "ogniska w lesie, nad wodą przy mgle, a w oddali jakby pole miętowe". Z pamięci przywołuję torfową łąkę mojego dziadka. Z jednej strony otoczona lasem, z drugiej małą rzeczką, nad którą podnoszą się mgły. Pamiętam, że rosło tam mnóstwo dzikiej mięty. Jesień, wilgoć, mięta, torf i ognisko - to wszystko odnajduję w smaku Wild Duck. Czyżby blenderzy z Kendal zamknęli w tej puszce swoją Cumbrię - krainę jezior?

Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Listopad 23, 2012)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Arcydzieło!

Jak w tytule - arcydzieło!
Czy ktoś kiedyś znalazł tę idealną dla siebie tabakę? Ja znalazłem. Jest to Wild Duck od SG. Dlaczego? Najlepsze pytanie.

Tabakiera - taka sama jak w SG Zip - 25gram zamykana próżniowo. Puszka metalowa.

Aromat - tu kaczka wzbudza sobą tyle samo kontrowersji co poseł Macierewicz swoim raportem nt. służb specjalnych, czy raporty nt. rzekomo rosnącego wynagrodzenia i bogacenia się społeczeństwa. Jedno jest pewne - aromatu takiego nie spotkałem nigdzie. O ile miętę pieprzową znajdziemy u innych producentów, to zapachu ogniska nigdzie nie odnalazłem. Był aromat wędzonki, ziemnistość czy nawet mikstura kwiatów, ale aromat dzikiej kaczki przypomina mi festyn, na którym byłem kiedyś z dziadkiem. Festyn był organizowany przez myśliwych, którzy zgromadzonym serwowali zdobycze pieczone tradycyjnie na ogniu na leśnej polanie.
Co do SG Wild Duck - mi ten aromat kojarzy się z ogniskiem w lesie, nad jakąś wodą przy mgle, a w oddali jakby pole miętowe. Nie wiem dalczego - czy to siła autosugestii, ale aromat po zażyciu jest boski - jak pieczona na żywym ogniu kaczka z dodatkiem ziół, gdzie pierwsze skrzypce gra mięta.

Nietórzy czują tu stare skarpetki, niektórzy spelniznę, ale jak na angielską tabakę mocniej zmieloną niż popularny Poeschl przy sporej jak na anglika wilgotności powiem, że niech sobie czują i stary spleśniały ser czy wcześniej wspomniane skarpetki. Dla mnie to pieczona kaczka w ziołach i mięcie przyżądzana na ogniu na łonie natury.

Panowie od Samuela Gawitha - czapki z głów i pokłony ku Waszemu pomysłowi.

Ja po 6ciu latach poszukiwań znalazłem tabakę idealną i została nią SG Wild Duck.

Przepraszam za brak konkretów w recenzji, ale każdy ma coś takiego w sobie, że jak znajdzie jakiś smak, piosenkę, film czy książkę to wie, że to to. To jakby znaleźć połówkę swojego życia, ale jak to umotywować?
Po prostu... SG Wild Duck.


P.S. Po kilku tygodniach niuchania stwierdzam, że ta woń co niektórym kojarzy się ze spalenizną to zapach tytoniu z SG Kendal Brown - identyczna baza, mocno wyczuwalna. Jak takaka ciut wyschnie np. nosząc trochę ze sobą - powinniście wyczuć ten aromat, pod warunkiem, że mieliście styczność z SG KB.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- niespotykany aromat
- idealne zmielenie
- brak mentholu - mięta pieprzowa
- udrażnia nos
Minusy Tabaki
- nie stwierdzono
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Dym, zgliszcza, spalenizna i samotna "Super Kaczka"

Od pewnego czasu do mojego tabaczanego menu przebojem wdarły się ciemne tabaki angielskie. Nie wiem do końca czym mnie urzekły, czy znakomitą jakością tytoni, nutą tradycji? Zapewne odpowiedź jest prostsza i chodzi o typowy zapach dymu i spalenizny. Zapytacie, co takiego fajnego jest w tabace pachnącej amoniakiem, spalenizną i ciężkim gryzącym tytoniem? Ha, na takie pytania najtrudniej się odpowiada, ale można też prościej- spróbujcie, a może część z Was zrozumie. Zdaję sobie sprawę, że nie są to tabaki dla każdego, ale nie oceniam tez tabak gustem większości, lecz swoim. A to zupełnie inna liga niż Cherry Menthole czy Apricoty, nie ta półka, nie ta klasa.

Ciemne tabaki produkowane są metodą, która w ciągu kilkuset lat uległa niewielkim modyfikacjom, tabaki są poddawane fermentacji, dojrzewają kilka lat, część z nich jest jeszcze prażona. Do wyprodukowania tych odmian używa się dobrej jakości tytoni, co zresztą czuć w produktach końcowych. Metoda produkcji owych ciemnych tabak nazywana jest: metodą paryską.

Jak na tle wprowadzenia wygląda SG Wild Duck? Ano rewelacyjnie. Ciemny, szlachetnie brązowy tytoń, wilgotność nieco większa niż w większości tabak angielskich, zmielenie także w połowie drogi między stereotypowym „anglikiem”, a przeciętnym Poeschlem. Do tego Dzika Kaczka zawiera sporo nikotyny.

Moje poprzednie recenzje pełne są pochwał dla puszek w jakie zapakowane są tabaki Viking czy Samuel Gawith. Podtrzymuje te opinie, puszka jest solidna, trwała, funkcjonalna i co najważniejsze utrzymuje konsystencję tabaki. Nie ma nic gorszego, niż zaschnięta bryłka tabaki w plastikowej tabakierze. Tutaj mamy prawie pewność, że produkt będzie świeży, z dokładnie takimi właściwościami organoleptycznymi jakie miał opuszczając fabrykę. Cynowa puszka jest dość duża, mieście 25 gram tabaki, Etykieta jest dość prosta, ale w końcu mamy do czynienia z tabaką, a nie z czekoladkami. Etykieta składa się z dwóch półokręgów, na jednym standardowe ostrzeżenie o szkodliwości, a na drugim białe i niebieskie napisy mówiące o producencie umieszczone na czerwonym tle. Wyróżnia się czerwony napis Wild Duck zapisany na tle błękitnym.

Aromat tej tabaki to mocny gryzący tytoń, chmara dymnych akcentów i nieodłączna woń spalenizny. Jednak tym razem w tle można odnaleźć także dodatkowy aromat- miętę. Owa mięta jest jedną z najbardziej naturalnych wśród tabak, siłą rzeczy jej aromat jest dość mocny, jednak nie przysłania nam tytoniu, który w tej tabace gra pierwsze skrzypce. W tym przypadku mięta pieprzowa nie służy orzeźwieniu, a stanowi ciekawy walor smakowy, czy też wisienkę na torcie. Ta recenzja nie byłaby pełna gdybym nie użył porównań. SG WD bliżej do SG Kendal Brown czy Viking Brown, niż do cięższych przedstawicieli tego gatunku. Baza tytoniowa pokazuje swój pazur, tabaka jest ciężka, ale nie przytłacza, jest nieco delikatniejsza niż np. Viking Dark. Co ważne dla przeciwników słodyczy w tabakach- w Wild Duck nie znajdziemy słodkości, może więc być dobrym wyborem dla tych, którym nie spodobały się SG Elmos Reserve czy SG Firedance. O wyjątkowości tejże tabaki decyduje właśnie dodatkowa nuta mięta, która może być pewnym urozmaiceniem, świetnym dodatkiem do akcentów dymnych. Jestem ciekaw jak na tle SG WD wypada Viking Spearmint.

Z czystym sumieniem mogę polecić, zwłaszcza wielbicielom tabak klasycznych i miłośnikom nowości. Wild Duck była już kiedyś sprowadzana do Polski, jednak chyba nie przyjęła się, nie jestem tym zbytnio zdziwiony, bo ten gatunek tabak nie jest łatwy w odbiorze. Ale moim zdaniem warto spróbować przynajmniej 2-3 tabak tego typu, bo na to zasługują, dzięki bogatym nutom tytoniowym i jeszcze bogatszej historii.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-Mocna baza tytoniowa
-Dobra jakość tytoniu
-Delikatna nuta mięty
-Puszka
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
4 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 4